Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr
Dragosani:
Severus zerknął na swoje ramiona. Przyjrzał się im krytycznie.
- Cóż, zapału u mnie nie brakuje, zaś co do siły to też jest chyba nie najgorzej - stwierdził. - Dźwigałem nie tylko pióro - dodał, uśmiechając się krzywo. - Postaram się też uzupełnić zaległości w wiedzy o wyczynach ludzi morza. Tak, aby nie uchodzić za żółtodzioba - zapewnił szczerze.
Gunses:
- Może i nam się przydasz... Dobra, komu w drogę, temu gwóźdź w nogę! - rzekł i wstał - Przyszykuj konia. Czeka nas daleka podróż. Spotkamy się na zewnątrz - rzekł i na chwilę udał się do swojego pokoju na pietrze.
Dragosani:
Drago skrzywił się lekko, gdy usłyszał o wbijaniu gwoździ w nogę. Miał złe wspomnienia związane z tym. Jednak kiwnął głową, gdy marynarz polecił przyszykować konia. Sev wstał zaraz po nim. ÂŻadnym gestem nie zdradził, że nie jest w karczmie sam. Podejrzewał, że marynarz może mieć tutaj kompanów, którzy poinformowaliby go o ewentualnym kontakcie z elfką. No chyba, ze by go nie dostrzegli. Severus użył kolejnego znaku. Poprawił kołnierz kaftana prawą ręką. "ÂŚledź mnie skrycie". Miał nadzieję, że Nessa zdołała podsłuchać tyle rozmowy, aby wiedzieć, że i ona powinna wziąć konia. Po tym Dragosani wyszedł z karczmy i udał się do stajni, aby przyszykować konia. Po kilku minutach czekał przed lokalem.
Gunses:
//Nie widzę tego waszego kombinowania, a jeśli to co obecnie robicie jest tym 'kombinowaniem' to jak na razie ogranicza do minimum udział Nessy w dalszym zadaniu, ale poczekam popatrzę, może coś jeszcze z tego wyjdzie.
Kilka minut po tobie z karczmy wyszedł Kalis. Wyprowadził swojego konia ze stajni, wsiadł na niego i wziął się pod boki
- Ruszajmy. Przed nami kilka dni drogi. Chociaż myślę skrócić ją przechodząc przez te magiczne ustrojstwa.
Dragosani:
- Kilka dni? - zapytał Severus, nie oczekując odpowiedzi. Niezbyt podobała mu się perspektywa długiej podróży w towarzystwie tego pirata. - Hmm... Zastanawiam się, czy nie warto najpierw przygotować jakieś niewielkie zapasy na drogę. Bo jakoś nie widzi mi się ona tak bez czegokolwiek. A i musiałbym zabrać swoje pisarskie przyrządy z domu... mam więc taką propozycję. Powiedź mi, tak mniej więcej, gdzie mam się udać, aby was znaleźć, a zjawię się tam za kilka dni - zaproponował. Dla niego brzmiało to dość racjonalnie. Inaczej może być z marynarzem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej