Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ni żywego ducha: ÂŻalnik na Wyrębach
Gunses:
- Zna się tu ktoś na czarach? Albo ma runę ognia? Krzesiwem ciężko będzie wzniecić tutaj ogień.. - rzekł kiedy razem z Tzaro, Aharo i Konradem uformowali z gałęzi pokaźne ognisko
- Diom, Nesso, już dość osób w obozie, możecie zając się czymś innym. Hmm... Moglibyście powiązać gałęzie i zrobić stojaki pod rożen? A potem wystrugać sam rożen? Przyda się... - przerwał usłyszawszy pytanie
- Jedziemy do Wyrębów - odpowiedział Diomowi, po czym zaśmiał się słysząc słowa Hydry. Ano tak - pomyślał - Coś Mogula ugryzło czy co... Niby sam rdzenny ork a jednak przy obozowisku to się nie napracował...
//Chłopaki od konia.
Jakby nie patrzeć wykonaliście zadanie, chociaż nie przykładaliście się do tego znacząco. Ale fakt jest faktem. Zrobiliście co mieliście zrobić.
Eric:
- No - westchnął, odepchnął się plecami od drzewa i przeciągnął lekko, z chrzęstem szczękających kości przygotowując swoje ciało na dawkę ruchu. - Ale miło było pozbijać bąki - mruknął i zgodnie z zaleceniem Gunsesa podszedł do stosów suchych gałęzi, chrustu i badyli, by przystąpić do ich związania, utworzenia stojaków pod rożen, jak i samego rożna. Po wykonaniu dwóch pierwszych czynności, wysunął miecz z pochwy na plecach i delikatnie i precyzyjnie zabrał się do strugania z jednego z badyli rożna. ÂŚlinka mu ciekła na samą myśl o mięsie jelenim. Dawno nie miał okazji smakować dziczyzny w warunkach polowych, a to zawsze była uczta dla podniebienia. Nie przerywając pracy, podniósł głowę na wampira i zapytał raz kolejny, by dowiedzieć się więcej.
- A w jakim celu tam się wybieramy?
Thor Gromowładny:
- Gunsesie - powiedział po czym dodał - Ja mam runę Heshar. Mogę jej użyć by rozpalić ognisko. -
Gunses:
- ÂŚwietnie - rzekł Gunses do Orka - Ja swojej nie wziąłem. No to dajesz. Znasz zasady? Inkantacja, czekasz na uformowanie się kuli i rzucasz. Ale tutaj nie rzucaj, tylko lekko pchnij. Nie chcemy, aby nasza konstrukcja została zniszczona - rzekł Wieszczy. Po czym spojrzał na Dioma. Był zaskoczony i przerażony.
- Naprawdę nic nie wiesz? - spytał nie wiedząc jak się zachować. Uznał, że szczerość będzie najodpowiedniejsza
- Jedziemy do Wyrębów bo... na tamtym cmentarzu zaczął straszyć duch jakiejś kobiety - rzekł i zacisnął usta
Eric:
- Mhm - przyjął to bez zbędnych rewelacji. Nie pierwszy raz przecież stykał się z siłami nadprzyrodzonymi, poza tym sam gościł już w kotle dusz.
- A takie rzeczy to nie przypadkiem fuszka Bractwa? - zapytał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej