Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ni żywego ducha: ÂŻalnik na Wyrębach
Gunses:
- Zanim się zjawa pojawiła ludzie też tutaj żyją. Jak na moje oko, znaleźliśmy się jak to mówią, we właściwym miejscu o właściwym czasie. Coś się stało z mieszkańcami tej wioski. I według mnie nie ma żadnego związku ze zjawą, ale los sprawił, że akurat tu byliśmy. Kto wie, gdyby nas tu nie było, pewnie nie dowiedzielibyśmy się o zniknięciu ludzi jeszcze przez kilka miesięcy. Trafiliśmy tutaj w czasie, kiedy to się stało... Trzeba coś przedsięwziąć... Sądzę, że przyda się tutaj pomoc króla.
Nessa:
- Ale zjawa może wiedziała, co się święci. Lepiej nie przekreślać od razu jej niby ostrzeżeń. Kazała nam się spieszyć - powiedziała elfka ze zmartwioną miną i nalała sobie do czystego kufla czegoś, co pachniało i wyglądało jak kompot.
Gunses:
- A ja myślałem, że z nas zakpiła... - rzekł Gunses z goryczą. Gunses gdyby mógł, to podziękowałby zjawie.
- Co robić? ÂŚpieszyć się? - rzekł Gunses, zeskoczył z blatu szynkwasu, poszedł za bar. Odnalazł papier, pióro i kałamarz. Usiadł z przyrządami przy stole i zaczął pisać listy. Pisał do sołtysów Wrzosów, Progów, Metr, Belvekin i Aertru. Największych osad na jego ziemi. Zamierzał przekazać komuś z Sabatu te listy po drodze, aby zostały przekazane do ich adresatów. Pisał z pytaniami, czy nie wydarzyło się coś niezwykłego w ostatnich dniach.
Aharo:
// Wybacz... Ăpałem. //
Hmm rzeczywiście wzrok płata figle. - rzekł Aharo z uśmiechem, po czym dodał - Zjawa ostrzegała nas przed niebezpieczeństwem z ciemności... Może jakaś klątwa? Albo zwykły potwór przed którym mieszkańcy uciekli?Domostwa wydają się na opuszczone dzisiejszego dnia... Może boją się po prostu nas i się gdzieś schowali? Trzy myśli na raz, chyba to za dużo.
Lord Hejgen:
O ja faktycznie tam nic nie było. Anims wszedł do karczmy i powiedział - Coś jest nie tak, nie mogli zniknąć. - po czym dodał do Aharo - Możliwe że to jest jakaś klątwa. Ale jednak chyba nas się nie boją. Bo niby czemu, przedtem przecież się nie bali. -
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej