Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ni żywego ducha: ÂŻalnik na Wyrębach

<< < (69/73) > >>

Gunses:
Miś był trochę brudny. Nessa czuła, że był to najbliższy przyjaciel małego wiejskiego dziecka, przyjaciel i kompan, z którym nigdy się nie rozstawało. Miś patrzył na Nessę oczami z guzików. Smutnymi oczami jakby i jemu brakowało swego opiekuna.
- Nie wiem - słowa Gunsesa starały się być logiczne ale nie drażnić wystraszonej Elfki - Nie wiem co się stało. Ale cokolwiek to było, sprawiło, że cała wieś zniknęła... - powiedział i podszedł do Nessy. Objął ją delikatnie w ramionach
- Chodźmy stąd - rzekł i poprowadził dziewczynę na zewnątrz. Tam usiadł na ławce przed domem. Był zły i zdenerwowany
- Nikogo... Nikogo nie ma. Ni żywego ducha...

Lord Hejgen:
- O ja pierdziele. - powiedział Anims który cały czas był z tyłu. Po czym zapytał się Gunsesa. - To co wracamy, czy zostajemy tutaj i rozwiązujemy co się stało z całą wioską. Czekajcie pamiętacie słowa zjawy, one chyba grzmiały tak " - Ciemność kroczy za wami. Za waszymi plecami ciemność się kryje. Przychodzicie z martwego miejsca. Przychodzicie z miejsca gdzie nikt nie żyje. Nikt. Przebudzić się chce drzemiąca pod ziemią ciemność. Zło budzi się w podziemiach. ÂŚpieszcie się... ÂŚpieszcie się, Przychodzący z Martwego Miejsca" z tego by wynikało że przychodzimy z miejsca gdzie nikt nie żyje a więc to chyba z tąd. Ciekawe co się z nimi stało. Ale to co powiedziała zjawa to tłumaczy tylko to że jakaś zła moc obudzi się z podziemi. I mam pewną teorię, To chyba ta moc spowodowała że cała ludność zniknęła. - powiedział Anims do Gunsesa.

Gunses:

- Ludzie nie znikają sami z siebie... - rzekł Gunses i potarł czoło. Potem spojrzał na Animsa
- Tak. Zjawa wiedziała co mówi. Przybyliśmy z miejsca gdzie nikt nie żyje. Bo przecież, nikogo tu nie ma... - powiedział.
- A macie jakieś porady, jak to rozwiązać? Boje się, że coś mogło stać się z innymi wioskami. Muszę to sprawdzić...

Nessa:
- Masz świetną pamięć, Animsie. Doprawdy. Zeyfar będzie z niej zadowolony - wtrąciła elfka, bo sama nie pamiętała tak dobrze słów zjawy. Chłonny umysł to skarb.
- Może przeczekać do rana? Dla ciebie Gunses noc nie jest problemem, ale wieśniacy są tylko ludźmi i jak ludzie w mrok wolą grzać się w domu, niż chodzić po lasach. - Komentarz dotyczący lasów był dla długouchej oczywisty. Bo gdzie mogła podziać się tak duża grupa ludzi?

Gunses:
- Może masz rację? Jest tu oberża. Pójdziemy tam... - rzekł i wziął konia za wodze, pociągnął za sobą. Przemierzali martwą wieś. Szczekały oszalałe psy i syczały wystraszone koty. I nic poza tym. Ni żywego ducha. Zaglądaliśmy przez okna do domów, wszystkie były opuszczone. Doszliśmy do karczmy. Cichej, wymarłej. Weszliśmy do środka. Karczma jak się okazało jest również pusta. Na stole stoją niedopite piwa, z kuchni dochodzi zapach kaszanki, dość przypalonej. Zaczęliśmy chodzić po karczmie. Zauważyliśmy kilka przewróconych krzeseł, za szynkwasem na podłodze leżał potłuczony kufel.
- Przeczekamy tu do rana... - rzekł nie mając złudzeń, że stało się coś złego

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej