Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ni żywego ducha: ÂŻalnik na Wyrębach
Koza123:
Konrad rozejrzał się dookoła. Zajrzał pod łóżko, oraz do kilku mniejszych szafek. Miał nadzieję, że odnajdzie suknię.
Nessa:
- Konradzie, jak skończysz, to pomożesz mi ze skrzynią? - zapytała grzecznie elfka, choć nie chciała przerywać towarzyszowi. - Jak na Kruka przystało, potrafisz otwierać zamki - uśmiechnęła się radośnie, bo sama nie posiadała tej umiejętności, zapewne podobnie jak Tzaro i Hydra. Sądziła, że rycerze Bractwa się nie obrażą, jeśli to para podopiecznych Zeyfara zdominuje poszukiwania. Co jak co, ale w Krwawych Krukach jeszcze nie raz przyjdzie im przeszukiwać cudze domy.
Eric:
Diomedes zbliżył się do kopiącego w ziemi wampira i zatopił łopatę w miękkiej ziemi. Na ich szczęście największe mrozy zdołały już się skończyć i gleba nie była umocniona lodem. ÂŻelazny czerpak wchodził w nią jak w masło, jednak by dotrzeć do celu, należało przerzucić jej niemałą kupkę. Nivellen cały był brudny - zakasał rękawy do pracy i przez to całe przedramiona upaćkane miał w błocie, które weszło również pod paznokcie. Po plecach nieprzyjemnie w tym chłodzie spływały mu krople potu. Nie przestawał jednak, zaś gdy natknął się na szczególnie stawiającą opór warstwę ziemi, rozbijał ją kilofem, który ułożył tuż przed dołem, który z sekundy na sekundę stawał się coraz większy. W końcu jego praca stała się zupełnie automatyczna, myślami powędrował zupełnie w inne rejony, tylko ciało wykonywało mechaniczną, warunkową pracę. Pomyślał sobie, że gdyby to grób Anva został rozkopany, to prawdopodobnie udusiłby sprawcę gołymi rękoma. A hien cmentarnych przecież nie brakuje.
Koza123:
-Oczywiście, Nesso.- odpowiedział młodzieniec i zbliżył się do elfki. Następnie zabrał się za otwieranie skrzyni.
-nic prostszego.- powiedział, po czym sięgnął po wytrych. Trochę w lewo, trochę w prawo i proszę bardzo. skrzynia była otwarta.-Gotowe.- rzekł Konrad. Kiedy już rozpracował zamek, otworzył pokrywę skrzyni.
Gunses:
//Nessa, Tzaro, Hydra, Konrad.
W skrzyni leży suknia mieniąca się kolorem zieleni i złota.
//Reszta.
Gunses złapał szpadel i wskoczył do powiększającego się dołu. Nie kopali równo, kopali tak by się dokopać. A w dole było dużo miejsca. Ziemia ustępowała z każdym kolejnym sztychem. Wampir wyrzucał ją z dołu za siebie. Nie męczył się, ale był podekscytowany. Nigdy nie przeprowadzał ekshumacji, nigdy nie odkopywał zwłok zmarłych. To był dla niego pierwszy raz, więc dawał się ponieść emocją. Po kilkunastu minutach Diomedes uderzył w coś, co odezwało się głuchem dźwiękiem. Tak jakby pukać w korę pustego drzewa. Trumna. Teraz należało odsłonić wieko i podkopać z boków. Gunses zabrał się za to orientując się, że stoi w nogach. Wyczyścił z ziemi dolną część trumny. Wyrzucił szpadel i wyskoczył
- Wyciągamy na zewnątrz, czy tam się otworzy? - spytał reszty grupy
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej