Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ni żywego ducha: ÂŻalnik na Wyrębach

<< < (57/73) > >>

Eric:
Diomedes przyjrzał się wnętrzu szopy, która niewątpliwie kwiat wieku miała już za sobą. Spróchniałe deski, ledwo trzymająca się konstrukcja. Na tym tle i tak podniszczone narzędzia prezentowały się niczym nówki prosto z zakładu rzemieślniczego. Nivellen pewnie zacisnął dłoń na stylisku łopaty, drugą chwycił kilof . Drzewce ułożył sobie na ramionach, lekko tylko podtrzymując je rękoma.
- Te, panienko! - wrzasnął, a jego głos rozniósł się echem po całym cmentarzu, odbijając się salwami dźwięku od płyt nagrobków.
- A gdzie to Cię zakopały te nędzne szumowiny? - zapytał aż nazbyt przymilnym głosem, szczerząc się jak głupi do sera i błyszcząc oczami, które wyglądały niczym lalczyne, wypolerowane guziki wetknięte w twarz i godnie grające rolę patrzałek.

Gunses:
- Upiorzyce zabić trzeba a nie odpędzać...!
- Kto nas ochroni, jak powróci?
- Spiknijmy się, zrzućmy po sumce małej i nich z nimi pogada sołtys. Niech się z nimi ugada za złoto, żeby zabili szkaradę!
- Ludzie, ludzie, uspokójcie się!
- Racja, to rycerze Zartata, do kaszy im nie dmuchajmy! - usłyszeliście za sobą


//Nessa, Tzaro, Hydra, Konrad
Pojechaliście we wskazanym kierunku. Po kilku minutach jazdy dotarliście na rozstaja dróg. Wiódł stąd trakt prowadzący do Progów i drugi, do miejscowości Metr. Pośrodku stała zaś chatka. Gliniana z zapadłą strzechą. Chatynkę otaczał mały i popsuty płotek. W oknach było ciemno. Podwórko zarosło pokrzywami i łopianem, teraz ze względu na zimę były to bezkształtne badyle.


//Reszta.
Zjawa odwróciła się do nas i wzleciała.
- Tamoj - wskazała kopiec ziemi dość osamotniony - Tutaj spoczełam...

Nessa:
Elfka przekrzywiła lekko głowę, gdy dotarli na miejsce. Dom zjawy wyglądał ponuro i mrocznie. Zniszczony płotek i wiele zmarzniętych łodyg, które wystawały z ziemi, raczej odrzucały, niż zapraszały do odwiedzin. Mieszkańcy wioski musieli naprawdę izolować tę kobietę, którą określali wiedźmą. Chyba rzeczywiście wierzyli w swe plotki (a może to sama zjawa tworzyła wokół siebie taką nagonkę uwodzeniem mężczyzn?), bo nikt nawet nie przejął jej chatki.
Nessa rozejrzała się w poszukiwaniu miejsca, gdzie mogłaby przywiązać swoją klacz, a gdy takowe dojrzała, zeskoczyła z konia i udała się tam. Po chwili czekała już na swych towarzyszy przy zniszczonym płotku, który okalał dom, zerkając niepewnie w kierunku drzwi.

Rikka Malkain:
-Trzeba sobie ubrudzić ręce.- pomyślał Wampir wbijając łopatę w ziemię i zaczynając kopać. Jeśli ciało nie jest zakopane zbyt głęboko to już za kilka chwil będą mogli ubrać trupa i odesłać zjawę raz na zawsze. To znaczy, jeśli reszcie uda się zdobyć odpowiednie ubranie. Nie było już mroźno, więc i ziemia nie była zmarznięta i twarda, przez co praca szła całkiem szybko. 

Axel Ontero:
Nie zdziwiłem się gdy dotarliśmy na miejsce. Spodziewałem się tego, zniszczony płotek, ciemne okna. Po prostu stara rudera. Zsiadłem z konia, przywiązałem nieopodal i udałem się do elfki, która wyglądała na niepewną.
-No to co wchodzimy?- zapytałem tak retorycznie.  Nie zamierzałem, czekać na resztę, w końcu jestem rycerzem Zartata odwaga to nasz priorytet, więc bez wahania zbliżyłem się do drzwi i otwarłem je.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej