Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ni żywego ducha: ÂŻalnik na Wyrębach
Gunses:
//No ładnie, ładnie. Jedziecie więc dalej. Objechaliście górę i zauważyliście wioskę. Zjechaliście w dół. Przed domem sołtysa była już grupka ponad dwudziestu ludzi
- Czego tu chcum? - pytał jakiś mężczyzna
- Ducha odpędzić przyjechali - zapewniał sołtys
- Ta czarcia wiedźma nawet po śmierci straszy, twu! - zawtórował drugi
- Przybyli Wieszczy z Notre Dame, a z nimi... - nie dali dokończyć sołtysowi
- Wieszczy przyjechali? Twu, twu! Na psi urok!
- Twu! Na kocie ślipie! Pochować trza dzieciaki, bo jak taki spojrzy źle, to pochoruje się i pomrze podlotek, wiosny nie doczekawszy - ględziła jakaś stara baba
- Baczaj stara Vilzelmowa, bo to dziedzice naszej ziemi! - rzucił gromko sołtys widząc wasze konie - A przyjechali oni z rycerzami Bractwa ÂŚwitu.
- ÂŁooo, Oooo, Uuu... - zawołał lud - Prawdziwi rycerze z Bractwa? Zartat spojrzał na nas łaskawym okiem. Teraz to my wybawieni od upiorzycy..!
Axel Ontero:
Dojechaliśmy do domu sołtysa, trafiliśmy w środek jakiś samosądów. Ci ludzie raczej nie byli nami zachwyceni, dopóki nie rozpoznali wśród nas członków Bractwa ÂŚwitu. Zawołałem do ludu:
-Witajcie zacni ludzie, jam jest Tzaro, wysłannik Zartata, członek Bractwa ÂŚwitu, ja i moi towarzysze, przyjechaliśmy tu rozwiązać wasze problemy ze zjawą.- zacząłem się przedstawiać, starałem się wypaść skromnie- Czy ktoś może mi powiedzieć gdzie ów Zjawa mieszkała za życia? Gdzie znajdę jej dom? Jest nam to potrzebne do wykonania powierzonego nam zadania. - miałem nadzieje, że ludzi nam pomogą.
Gunses:
- A ot rycerzu, tamoi widzisz - wskazała baba od 'złych spojrzeń' - Tamta chata po drugiej stronie wsi? Tamta najdalsza, na rozstajach. To ta! Tej wiedźmy sadyba! Widać, że iść po wieźmiemu, skoro na rozstajach!
- A po co wam jej chałupa? Spalić chceta? Czy w inszym celu?
//Nie będzie mnie do 21-22.
Thor Gromowładny:
Hydra jechał całkiem blisko pozostałych. Gdy dotarli do sołtysa, była tam grupka ludzi. Jeden z nich zapytał się co chcemy zrobić z jej chatką. Więc Hydra odpowiedział - Zacni panowie, też jestem z bractwa. A wracając do pytania. Musimy coś znaleźć w jej chatce. Jeśli się uda, duch odejdzie i zostawi was w spokoju. - powiedział Hydra do ludzi zgromadzonych koło chaty sołtysa
Axel Ontero:
-Dziękuję miła pani.- podziękowałem starszej kobiecie. Po czym zapewniłem mieszkańców:
-Mamy swoje powody aby zajrzeć do tamtej chaty. Ale nie martwcie się wasze problemy nie długo znikną.- Nie chciałem wyjawiać miejscowym celu naszej wizyty w tamtym domostwie. Kiwnąłem głową w geście pożegnania ludzi i zwróciłem się do towarzyszy:
-Ruszamy panowie, i ty Nesso. - I ruszyliśmy w stronę chaty wskazanej wcześniej przez babę. Nie chciałem jakoś wydawać rozkazu towarzyszą. Jakoś tak samo z siebie wyszło. W końcu Gunses prosił Nessę o to by się nami opiekowała, więc nie powinienem nic mówić, ale jakoś tak się potoczyło.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej