Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ni żywego ducha: ÂŻalnik na Wyrębach
Gunses:
//Pamiętajcie, żebyście w opisywaniu własnej interakcji z otoczeniem nie bawili się w Mistrzów Gry i nie stwarzali sami rzeczy.
Fakt. Aharo miał szczęście. Pod pochyłym drzewem , tuż przed parkanem stała budka grabarza. Przypominała wychodek. Kto wie czy nim nie była. Gunses, Anims i Diom zbliżyli się tam. Budka miała kłódkę. Gunses odwrócił się w stronę bramy. Po grupie, która pojechała do miasta i mogłaby przywieść klucz nie było śladu.
- Nie będziemy się rozczulać. Zrobią sobie nową kłódkę - rzekł i pociągnięciem szponu zerwał kłódkę urywając przy okazji połowę drzwi...
- Zrooobią sobie nowe - rzekł bagatelizując fakt zniszczenia drzwi. Ktoś podpalił pochodnię i przyświecił. W wychodku stały trzy łopaty i dwa kilofy. Było tam wiele worków z których coś śmierdziało. Wiele słoików z których śmierdziało jeszcze bardziej. Były gwoździe i młotki do zabijania wiek trumien. Był też i kilof, do otwarcia trumny.
- Rekwirujemy to dla celów społecznych - powiedział do kompanów - Bierzcie rzeczy i idziemy - powiedział i sam wziął dwa kilofy.
Axel Ontero:
Dobra, muszę się rozejrzeć za domem tej kobiety. Najpewniej będzie wyglądał na starszy niż inne, możliwe, że trochę zniszczony. Jechałem powoli w stronę wsi. Nie zamierzałem pytać nikogo gdzie jest ów dom, i tak by mi nikt nie odpowiedział bo , albo nikt by nic nie wiedział, albo nie chciałby wiedzieć. Dotarłem do wioski. Czas zacząć poszukiwania...
Gunses:
//Tzaro nie jesteś sam. Jest z Tobą Nessa, Hydro i Konrad.
//Zacznijcie poszukiwania.
Nessa:
Nessa spokojnie dojechała wraz z mężczyznami, rozglądając się dookoła z zaciekawieniem.
- Dom jest na obrzeżach między traktami do Progów i do... - zastanowiła się, ale nie mogła przypomnieć sobie tej drugiej nazwy. - Chyba bez zaciągnięcia języka nie damy rady. Bo panowie też okolicy nie znają, prawda? - zapytała towarzyszy, choć znała odpowiedź. - Może ktoś od sołtysa nas zaprowadzi.
Nessa uśmiechnęła się lekko, bo w jakichkolwiek zabudowaniach ludzkich miała problemy z orientacją, więc i tutaj wolała opierać się na swoich towarzyszach lub pomocy od tutejszych władz. Spięła lekko konia, by powolutku ruszył wgłąb wioski. Na tyle wolno, aby słyszeć sugestie mężczyzn.
Axel Ontero:
Jechałem w tempie elfki, tak by móc z nią spokojnie i cicho rozmawiać.
-W okolicy jestem pierwszy raz, toteż nie znam jej za dobrze. Chyba masz rację, - wyraziłem swoje zdanie na ten temat.- sołtys na pewno coś będzie wiedział. Jego dom to ten, który góruję nad wioską z tego co pamiętam.- miałem nadzieję, że tym razem pamięć mnie nie zawiodła, bo było by mi to bardzo nie na rękę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej