Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ni żywego ducha: ÂŻalnik na Wyrębach
Gunses:
//Hydranoid
//Jako, że na pewno ZNASZ WPIS W ZASADACH GRY O DZIAÂŁANIU MAGII RUNICZNEJ, wiesz, że runa działa tylko raz na dobę. Więcej razy nie uda Ci się czarować. Odnośnie pierwszego ataku magicznego, to nie wiem jeszcze. Zastanawiam się, bo kiedyś była dyskusja, czy Runa jest naładowana już po północy czy nie.
//Jednakże z braku elementarnej wiedzy o używanych przez siebie runach...
Allpin przeleciał przez Hrydę. Ten, mając ręce zajęte nieaktywna i tak runą nie mógł się bronić. Allpin przeleciał i pobrał od Ciebie część Twojej energii życiowej. Poczułeś, że zrobiło Ci się słabo. Obraz zaczął trochę wirować, ale udało Ci się utrzymać równowagę.
//Tzaro
//Kiedy upadłeś zduszony jękiem Allpina ten pobrał z Ciebie część Twojej energii.
//Gunses
Wampir przemierzał las. Szybko doparł pierwszego konia, wskoczył na niego i łapiąc za grzywę zmusił do zmiany kierunku. Pognał na przełaj przecinając drogę koniom. Krzykiem zmusił je do zawrócenia w stronę obozu, gdzie miał nadzieje, ktoś mu pomoże.
//Tzaro
//Ale Hydrze nie udało się wyrzucić drugiej kuli ognia...
Gunses:
//SPAM. Ważny...
Przy tej istocie dostaliście do niego linka. Jest w wyrazie Allpin, trzeba kliknąć, otworzą się statystyki. I teraz uwaga! Potwór jest w Spisie potworów, w naszym Bestiariuszu. Co to znaczy? To, że znacie tego potwora. Znacie jego ataki, znacie jego charakter, znacie jego wszystkie statystyki, znacie jego słabe czy mocne strony. Znacie. Nie ważne skąd. Mogliście je widzieć, mogliście słyszeć o nich w karczmie, mogliście o nich czytać w jakiejś księdze. Jeśli daję wam zwierze/istotę ze Spisu potworów, to znaczy, że o niej wiecie tyle ile jest napisane w Statystykach potwora.
//Koza123.
//Uderzenie Kulą Ognia, którą wytworzył Konrad rozwścieczyło jeszcze bardziej Allpina, jednakże podziałało. Ogień... Ogień, którego bogiem był Innos, a przecież jego reinkarnacją jest Zartat.
Mogul:
Taki chillout rzadko dopadał Mogula. Gdy już uporali się z końmi nastał czas na odpoczynek. Ale ktoś kurna musiał go przerwać. Deski były za blisko, by mało zwinny ork mógł je ominąć. Musiał zasłonić się rękoma. Zgrysł zęby, a na twarzy pojawił się grymas bólu. Czerwonoskóry zasłonił się tak, by poparzyć jak najmniejszą część rąk. Tak, by dzierżyć broń. W końcu zauważył jakiegoś dziwnego ducha. Zaświtała mu w głowie myśl, że już słyszał o tym stworze. Zwykła broń nie zadziała. Czyż te skurwiele nie lubią światła i ognia? Nie był pewien tego, ale warto spróbować. Doskoczył do deski, która najbardziej przypominała mu pochodnię. Trzymał deskę tak, jak broń. Paląca się część skierowana była w stwora. Na wypadek obrony. Nie był pewien, czy zaatakować tym, w końcu pamięć zawodzi niejednego.
nie mam statystyk, bo komorka
Aharo:
Aharo za długo nie czekając na ruchy towarzyszy ruszył do przodu, zatrzymał się i powiedział:
Słyszałem, że ten stwór jest odporny na magię i na wszelakie bóstwa. Może uda nam się przepędzić go przy pomocy Zartata? - wypowiedział te słowa i nie czekając uderzył mieczem w stwora odskakując jak najszybciej. To nie ma sensu musimy coś wymyślić. Po czym spojrzał czekając na odpowiedź w stronę Tzaro...
Eric:
Diomedes zerwał się ze swojego przytulnego posłania równo z momentem, gdy zaczęło się ono palić. Wcześniej był jakoś zamyślony i nawet nie zwrócił uwagi na poruszenie w obozie. Stanął w pionie niczym sprężyna powracająca do słusznego stanu, przydeptał ciężkimi podeszwami buciorów ogień trawiący jego koc i skierował wzrok na stwora, który zaatakował ich obóz. Allpin... Diomedes nie miał z nimi do tej pory do czynienia. Natychmiastowo jednak instynktownie złapał za rękojeść różdżki i pełnym gracji ruchem ramienia wycelował nią w paskudną zjawę budzącą odrazę. Beznamiętne i pozbawione skrupułów spojrzenie zdawało się pozostawać całkowicie puste. Koniec różdżki nawet nie drgnął. Diomedes celował bardzo dobrze. Na chwilę przed wypowiedzeniem inkantacji wygiął lekko wargi w chorobliwym uśmiechu pełnym satysfakcji.
- Ihigi! Ihigi! Ihigi! - zagrzmiał tubalnie. Część wieńcząca drewniany patyk wystrugany w porządnym drewnie błysnęła oślepiającym światłem i stała się bramą dla trzech promieni kulistych, które jeden po drugim powędrowały w stronę bezecnej zjawy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej