Tereny Valfden > Dział Wypraw

Biała rewolucja - Początki

<< < (2/13) > >>

Anette Du'Monteau:
Oczywiście jak zwykle nie omieszkałeś skorzystać z teleportu w pobliżu siedziby, aby dostać się łatwiej do miasta. Bo po co sobie wydłużać aż tak podróż?

Istedd:
Po podróży, która odznaczyła się niezbyt mile na żołądku wojownika odetchnął z ulgą. Podróż portalem odbył bez większych problemów (poza bólem żołądka, nerek i smakiem metalu w ustach). Nie dziwił się, że jest cały. Ufał w pewnym stopniu magom, którzy (jak mniemał) za takie rzeczy odpowiadali. Tak też skierował swego wierzchowca ku miastu. Wesoło rozglądał się dokoła wpatrzony w spokojny tok życia natury.

Anette Du'Monteau:
Natura, jak to natura. Kończył się Austus, a Hemis było tuż tuż. Wszystko niemal obumierało i przechodziło w stan biernego spoczynku. Niewiele niestety było do podziwiania. No chyba, że ktoś lubił dominację barwy żółtej, pomarańczowej i brunatnej.

Istedd:
Istedd lubił takie barwy. Lubił żółć, pomarańcz, czerwień i brąz. Lubił również zieleń i biel. Tak więc cały rok mógł podziwiać przyrodę! Albo oddawać mocz! Albo i jedno i drugie, bowiem na chwilę zsiadł z konia i udał się za potrzebą. Po opróżnieniu pęcherza wrócił na swego wierzchowca i w dalszą drogę się udał. Do pełni szczęścia brakowało mu chyba tylko kromki chleba, kiełbasy oraz piwa. No i dobrej muzyki. Ale za to ostatnie odpowiadało jego nierówne gwizdanie. Cóż innego miał robić dla zabicia czasu?

Anette Du'Monteau:
Natura faktycznie cię zajęła. Nim się obejrzałeś, znalazłeś się już w Efehidonie. Teraz należało jedynie przejechać przez miasto w kierunku zachodu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej