Tereny Valfden > Dział Wypraw

Biała rewolucja - Początki

<< < (6/13) > >>

Anette Du'Monteau:
-Wydaje mi się, że Gustav i jego chłopcy mogliby Ci pomóc. Jego dom znajduje się na drugim końcu miasteczka. Zauważysz bo jest nieco większy od pozostałych i odgrodzony murkiem.

Istedd:
- Dzięki wielkie. Miłego dnia. - rzekł kulturalnie. W duszy radował się wielce ze swego planu. Od razu założył, że znalazł i siedzibę owego stowarzyszenia, być może błędnie, ale cóż poradzić? Poprawił zapełnioną piaskiem i kamieniami sakiewkę, aby jeszcze bardziej upodobnić się do bogacza i miecz jeszcze bardziej zakrył. Jął zmierzać we wskazanym kierunku rozglądając się ciekawie na klimaty wiejskiego życia. Po drodze przeczesał z dwa razy swą majestatyczną brodę i wąsy, aby dodać sobie animuszu. W duszy stwierdził, że wiele na świecie jest poczciwych ludzi i nie tylko, które pomóc mogą, acz wystarczy się o pomoc zwrócić. Choć nie był tego pewny w inszych sytuacjach, acz ludzie tutaj byli dość skorzy do odpowiadania na pytania i pomagania w potrzebie.

Anette Du'Monteau:
Na końcu miasteczka znalazłeś wspomniane domostwo. Faktycznie było odrobinę większe od pozostałych. Poza tym otaczał je wspomniany murek. Może nie za wielki, ale jednak. Wejście stanowiła mała bramka. Nie było nikogo widać ani przy niej, ani za nią.

Istedd:
Istedd stanął tedy przed wspomnianym murkiem. I jął rozważać wielki filozoficzny problem - skakać czy nie skakać przez ową przeszkodę. Dość długo zastanawiał się nad plusami i minusami tegoż postępowania, aż wreszcie uznał, że lepiej będzie wejść po prostu przez bramkę. Tak też uczynił wkraczając weń jak król. O mal przez to się nie przewrócił, ale chędożyć szczegóły. Rozejrzał się na boki i skierował się do wejścia owej "siedziby".
Muszę się napić. - stwierdził w myśli i wykrzywił twarz w grymasie niezadowolenia i nonszalancji. Zapomniał zabrać chłodnego piwa! O zgrozo, jakże tu wyżyć z suchym gardłem? Teatralnie nabrał głębszego oddechu i kontynuował swą wędrówkę do drzwi bez zwilżania gardzieli jakimkolwiek płynem poza śliną.

Anette Du'Monteau:
Głucho wszędzie, cicho wszędzie. Co to będzie? Co to będzie? W pobliżu nie było ani żywej duszy. Od strony domu również nie było słychać żadnych dźwięków.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej