Tereny Valfden > Dział Wypraw
Biała rewolucja - Początki
Istedd:
Istedd uznał, że pora zasięgnąć języka! Wszak pierw okrążył i przejechał całą wioskę. I nie znalazł nic podejrzanego (poza pewną krową). Zsiadł ze swego wiernego wierzchowca, pogłaskał go po grzywie i odprowadził do niewielkiej stajni, która jak wiele innych umieszczona była prawie w każdym osiedlu ludzkim. Ostawił tam swego wierzchowca i wyszedł ze stajenki rozglądając się po podejrzanych osobistościach. Nie znalazł jednak żadnej takiej persony. W pewnej chwili przypomniał sobie coś ważnego. Pochylił się i nabrał nieco ziemi z piaskiem i kamieniami. Tymi ostatnimi zapełnił swą pustą sakwę. Sprawił to, by wyglądała na zapełnioną, a jej posiadacz równocześnie - na bogatego. Wielce uradowany ze swej pomysłowości jął przechadzać się po wiosce. Zawędrował tedy do typa, który wyglądał mu najbardziej podejrzanie i zbójnicko.
- Witaj. Nie wiesz czasem, gdzie mógłbym rozwiązać... powiedzmy... pewne problemy? - to powiedziawszy tknął lekko swą pełną sakwę. Rozejrzał się dyskretnie po bokach.
Anette Du'Monteau:
-Hę? A nie można tak jaśniej panie? Gość nie wyglądał na zbyt rozgarniętego niestety
Istedd:
Istedd powstrzymał się jakoś od otwartości gestu przejechania rozwartą dłonią po twarzy. Gest ten skierowany miał być jednak nie w postać rozmówcy, a raczej samej dawnej moczymordy, która źle chyba obrała swój cel, jakim miała być w miarę pojętna osobistość.
- Nieważne, wybaczcie. Kogo innego zapytam. - powiedział niezbyt przekonany sam nawet do siebie i oddalił się dyskretnie. Przez chwilę wędrował uliczkami wioski, aby nie napatoczyć się na dawnego rozmówcę. Skierował swe kroki ku kolejnej osobie, tym razem wysokiemu chudzielcowi o piegowatej twarzy. Miał nadzieję, że ten choć wyda się osobą kumatą.
- Witajcie. Nie wiesz czasem gdzie mógłbym rozwiązać pewien problem z pewną osobą? - zapytał.
Anette Du'Monteau:
-Pewien problem z pewną osobą? Ktoś cię okradł panie czy co?
Istedd:
- Tak... okradł i chciałbym delikwenta dopaść i pozbyć się. Ale bez udziału straży. Sam wiesz, jak długo trwa ich dochodzenie, które i tak często kończy się fiaskiem. Sam postanowiłem wymierzyć sprawiedliwość. Najwyższą cenę, gdyż skradziono mi coś najcenniejszego. Tedy nie wiesz, gdzie mógłbym znaleźć kogoś, kto mógłby mi pomóc? - zapytał. Miał nadzieję, że teraz jego rozmówca wyjawi jakąś informację na temat organizacji, która czyniła Krukom konkurencję. Od tego trzeba było zacząć (w mniemaniu Istedda) i powoli odnaleźć siedzibę tamtych. Tak wyglądał jego misterny plan ułożony w kilka minut.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej