Królestwo Valfden > Efehidon
Ulica Dragosaniego pogromcy Kagana
Dragosani:
Dragosani udał się na jedną z głównych ulic miasta. Tę nazwana jego imieniem. Nie był to chwilowy kaprys zrodzony z nadmiernego ego. Wampir miał po prostu... przeczucie. Szedł sobie pomiędzy ludźmi, obserwując ich, sama ulice jak i otaczającego ją domu.
Miejsce okrzyknięte na cześć dawnego ciebie pomyślał. ÂŻadne inne takie miejsce nie przychodziło mu do głowy. Przynajmniej nie w tej chwili. Więc szedł i obserwował. Badał. Szukał. Czegokolwiek. Niechaj symbol twej zguby odsłoni tajemnice powtórzył w myślach. Symbol zguby. Krzyż? Słońce? Tego nie wiedział. Szukał.
Tajemniczy Jegomość:
Przechadzając się ulicą nazwaną twym imieniem, uwagę przykuł brukowy kamień z wyrytym krzyżem.
Dragosani:
Wzrok Draga skierował się na jeden z kamieni brukowych. Ot, zwyczajny kawałek skały, jakich wiele w miastach. Prawie niczym się nie wyróżniał. Prawie. Wyryty był na nim krzyż. Symbol twej zguby pomyślał Antares. Czyli dobrze odgadł przekaz. W sumie nie był on też jakoś wielce trudny. Podszedł do kamienia i przyjrzał mu się. Trącił go stopą. Potem rozejrzał się, czy w pobliżu nie ma podobnych. Może stanowiły jakaś ścieżkę?
Tajemniczy Jegomość:
Kamień był lekko poluzowany.
Dragosani:
Dragosani rozejrzał się. Na ulicy było trochę ludzi, wszak był dzień, a i ulica jakąś boczna nie była. Po tym jednak uznał, że ma ich w dupie i kucnął przy kamieniu. Spróbował go wyciągnąć, oczywiście używając do tego demonicznej ręki. Kto wie, co mogło się pod nim kryć?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej