Królestwo Valfden > Efehidon
Ulica Dragosaniego pogromcy Kagana
Silion aep Mor:
Na ulicy porozwieszano plakaty oznajmiające iż wszelacy magowie mogą zyskać odkupienie w oczach obywateli wyspy jeśli stawią się w Atusel i wezmą udział w wyprawie wojennej.
Same plakaty miały podpis Marszałka Koronnego Siliona aep Mor.
Dragosani:
Na ulicy swojego imienia zawitał Dragosani. Od niedawna król. Zjawił się tutaj jednak bez korony, czy innych insygniów władzy. Był tutaj jako po prostu Dragosani. Wampir, bestia, egzorcysta, wojownik. Miał się tutaj spotkać z kilkoma osobami. Ale chyba musiał zaczekać.
Izabell Ravlet:
Na ulicy nieswojego - niestety - imienia zawitała również elfka. ÂŁatwo rozpoznała króla, mimo wieczornego mroku.
- Hrabia pewnie nieco mniej rzucał się w oczy, nieprawdaż? - zagadała.
Dragosani:
Wampir stał sobie w cieniu jednego z budynków, aby nie zwracać wielkiej uwagi. Oczywiście to sprawiło, że uwagę zwrócił. Ns tyle dobrze, że osoby, która i tak miała się z nim tutaj spotkać.
- Tia... - potwierdził. - I hrabia też nie musiał się wykradać potajemnie gwardii pałacowej - dodał, zapewne żartując. Spojrzał na elfką. Słyszał jakieś pogłoski o tym co wygadywał do niej gdy był opętany. W sumie to mogło być całkiem zabawne. Wargi drgnęły mu w lekkim rozbawieniu.
Izabell Ravlet:
- Ciekawe, czy gwardia pałacowa już się zorientowała. Bo fakt, że król jest wampirem i w nocy raczej nie sypia, jest zapewne powszechnie znany. Będą szukać, alarmować, a jeżeli zajmie nam to zbyt wiele czasu, królestwo może opanować chaos. Stracić drugiego króla w tak krótkim czasie, to byłoby naprawdę przykre, szczególnie w trakcie wojny. Czy to nie jest trochę nieodpowiedzialne ze strony Waszej Wysokości? - mówiła przyciszonym głosem. Tak naprawdę wolała obecność króla w czasie wyprawy, a ton, jakim mówiła, i uśmieszek goszczący na jej ustach nie kryły tego, a wręcz przeciwnie. Rozejrzała się po ulicy, wypatrując kolejnych towarzyszy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej