Tereny Valfden > Dział Wypraw

"Na umrzyka skrzyni"

<< < (18/58) > >>

Lord Hejgen:
//to co mam poprawić tamten post

Hagmar:
Nie ma poprawiania w nieskończoność, spadłeś z konia przy dużej prędkości, sam to napisałeś. I niestety zabiłeś się gdyż przy upadku skręciłeś kark.

Lord Hejgen:
//to po mojej przygodzie. I co ja teraz mam zrobić

Xvier aep Deler:
Mieliśmy piękny jesienny dzień, pogoda była wyborna. Ostatnimi czasy było to jednak coraz częstsze zjawisko o tej porze roku. Podążałem przez cały czas na uboczu kompani bez przerwy rozmyślając o dzieciństwie. Ostatnimi czasy miałem coraz więcej takich wspomnień, może to dlatego, że moje dzieciństwo wyglądało podobnie. Jechaliśmy już tak jakiś czas. Zbliżał się postój, bo nie można tak jechać w nieskończoność. Podróżowaliśmy tak jeszcze chwila, a na horyzoncie zaczynała pojawiać się karczma. Nagle moje ucho dostrzegło charakterystyczny dźwięk zderzającego się metalu. Dźwięk ten był mi bardzo bliski słyszałem go prawie całe życie. Odgłosom walki towarzyszyły jednak jeszcze jakieś inne, dziwne głuche uderzenia. Pewnie jakaś nowa broń. - pomyślałem. Sprawa mnie zaciekawiła, nie chciałem jednak wybijać się na przód. Kompania na szczęście też bardzo szybko usłyszała, co się dzieje i ruszyliśmy w stronę jatki.

//skoro Hejgen nie żyje rozumiem że bandytów nadal jest 9?

Malavon:
Osamotniony elf na karej klaczy zaczął zbliżać się do miejsca skąd pochodziły odgłosy walki. Zobaczył grupkę bandytów walczącą z krasnoludami. Malavon nie posiadał wielkich umiejętności wojowniczych, czy nawet magicznych, więc obrał sobie za cel człowieka będącego bardziej z boku grupy. Skupił swoje myśli, pobrał moc z wnętrza siebie i uwolnił ją z dłoni. -Elosh Ruarash, Iaisheshizil. - wypowiedział słowa. Pozwolił energii uformować niewielką wirującą kulę wody. Potem wycelował i rzucił z całych sił pociskiem. Na szczęście mógł sobie dopomóc telekinezą. Wodna kula poleciała prosto w głowę bandyty ogłuszając go. Malavon nie czekając na otrząśnięcie przeciwnika dobiegł do niego, podciął nogi kosturem, a gdy ten wylądował na ziemi, chwycił za rękojeść miecza przy boku i wbił sztych w gardło używając całej swojej siły.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej