Tereny Valfden > Dział Wypraw

"Na umrzyka skrzyni"

<< < (50/58) > >>

Malavon:
Elf wyszedł wraz z resztą i dosiadł swojego wierzchowca. Malavon cieszył się, że szaty były odpowiednio skrojone, przez co nie musiał jechać konno jak kobieta. Poklepał konia po szyi czekając na resztę towarzyszy.

Gunses:
Gunses lubił Hemis. Rozpiął kubrak, puścił kilka guzików koszuli, podwinął rękawy. Tak lekko rozchełstany dogonił kompanię. Zrównał się z nią. Zaciągnął się lodowato zimnym powietrzem. Cieszył się panującymi ciemnościami, w których wiedział za człowiek za dnia. Był w swoim żywiole.

Lord Hejgen:
Było już popołudnie kiedy Anims obudził się. Gdy już to zrobił pomyślał kurwa jak spotkam tego wampira jeszcze raz to muszę mu podziękować za tą krew. Czuje się o wiele lepiej niż rano. Ta krew naprawdę jest magiczna... Gdy skończył myśleć zawołał po coś do jedzenia i do picia, bo po tej krwi był spragniony. Po jakiś 5 min przyszedł młody chłopak z jedzeniem dla Animsa. Gdy wyszedł Anims zaczął jeść swój posiłek.

Hagmar:
Bycie draconem ma swoje wady i zalety, jedną z zalet są wyostrzone zmysły. Dzięki temu widziało się doskonale gdy wokół było ciemno jak u maurena w dupie. Kompania jechała leśną drużką kilka godzin aż dojechali na polanę na której to, otoczona niskim ostrokołem, leżała Chylica Dolna. Tutejsi zajmowali się miodosytnictwem i zapewne czymś jeszcze...

Elrond Ñoldor:
... na pewno chędożeniem. Myśli Elrond właśnie w tym kierunku podążały. W końcu wszechobecna słodycz do grzechu na pewno skłaniała. Również ciemność, która wszystko ukrywała przed wzrokiem ciekawskich i mróz który sprawiał, że ludzie częściej spędzali czas razem grzejąc się w domach. Hemis miała swoje zalety.
- No... powiedziałbym że urokliwe miejsce. Ale oko wykol, w dupie jestem, gówno widzę - to ostatnie zdanie dodał bezgłośnym szeptem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej