Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Na umrzyka skrzyni"
Lord Hejgen:
Anims nudząc się w pokoju, mruknął pod nosem kurwa w co ja się wplątałem i położył się spać.
Julian:
- Niech stracę. Polewaj Mogul. Zaraz, zaraz, czy ty przez tydzień nie byłeś w Bractwie ÂŚwitu?
Mogul:
Mogul wzruszył ramionami.
- Ano, byłem. Jednak bez obrazy kamracie, nie pasuję do was. Dla mnie tam zbyt ciasno, nie to co w szwadronie. Tutej jest typowo wojaczkowo. Ork nalał Julianowi i Tzarowi, chociaż ten drugi wcale się o to nie upominał. Nalał do kieliszków, dziwnie mu z tym było. Zawsze wolał pic "normalniej" wódkę. - Wpłaciłem letką rekompensate za to co zjadłem, jak chcesz coś jeszcze to mów. Nie wiedzieć czemu, czuł się bractwu dłużny. Mimo, że tam długo nie posiedział, to i tak obcy go przyjęli jak swojego.
Gunses:
- Kilka tygodni temu, w górach, prawie na granicy naszych ziem, moi ludzie znaleźli rannego mężczyznę. Nie chciał za bardzo mówić kim jest. Dochodzi do siebie u nas w Sabacie... - rzekł Gunses opierając się plecami o blat szynkwasu
//Wspomniany przez Garika mężczyzna, na którym uczyłem się zdolności Medyk.
Julian:
Wypiłem pierwszą kolejkę i zaczałem rozmawiać z Mogulem:
- Wiem co masz na myśli. Dlatego powoli zmieniamy charakter Bractwa. Będzie i wiele mniej świętoszkowate. Honor , honorem, ale nie możemy sobie odmówić dobrego trunku. Czasami aż wstyd się przyznać, ale ja władzę w Bractwie otrzymałem w czasie wielkiej popijawy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej