Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Na umrzyka skrzyni"
Izabell Ravlet:
A Darlenit? Darlenit trzymał się z tyłu, nie uczestniczył w walce, bo mu się nie chciało, nic nie mówił, bo nie miał do kogo i o czym. Jakby ten zawsze uśmiechnięty i gadatliwy mauren był kimś innym...
Malavon:
-Ciekawe...Jednak te zamiary odkładam na dalszy plan. Po pierwsze nie mogę mieć pewności co do tego, może to zwyczajny kot, a ja sobie coś ubzdurałem, no a po drugie to są to tak odległe zamiary, że już na bliższej pozycji stoi zostanie mistrzem Nenangolu.
Elrond Ñoldor:
- Ja to bym chciał chociaż wyuczyć się kilku zaklęć z mojej szkoły. Jak dotąd nie było możliwości. Po wyprawie dopiero...
Malavon:
-Mam wrażenie, że początkowa nauka wcale nie idzie tak szybko jak można by się spodziewać. Widać to powolny proces. Ale kiedy już się ma czym dysponować...Wtedy rozpoczyna się prawdziwa nauka i trening. Obecnie będziemy poznawać jedynie podstawy, co nie daje nam aż tak szerokiego wachlarza możliwości. - odpowiadał elf. Pociągnął jeden głębszy łyk z kufla i zaczął od pytania.
-A ty jaką drogę wybrałeś? Wybacz ale albo nie słyszałem albo zwyczajnie zapomniałem. Skleroza nie boli...
Elrond Ñoldor:
- Ziemia. Amarangol. Chociaż trafniejszym było by określenie "Magia Natury". Bo Enty i oswajanie zwierząt jakoś tak dla mnie nie mają za dużo wspólnego z ziemią. A ta, bardziej kojarzy mi się z kamiennymi golemami, opokami z kamienia, czy samych takowych pocisków. Ma swój klimat, że tak powiem. Bardzo ciekawe czary, przydatne według mnie częściej, niż np, te ogniste, które sprowadzają się praktycznie tylko do podpalania... Gdy zaczynałem dawno temu zabawę z magią, wybrałem właśnie tą ściężkę i mam do niej pewien sentyment. W końcu jest ona najbliższa naszej rasie - zrobił krótką pauzę i poprawił się. - Wybacz. Kiedyś byłem elfem...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej