Tereny Valfden > Dział Wypraw
Cierpkie wino
Anette Du'Monteau:
"Arron" zaczęła niewinną rozmowę podczas posiłku.
-To jak ci się podoba praca na dworze?
Dragosani:
Sev rzucił okiem na Arron, posyłając jej dość ciężkie spojrzenie. Jadł właśnie gulasz, znaczy się coś, co on nazwałby gulaszem. Było cieczą, dość gęstą i miało kawałki mięsa. W smaku zaś było całkiem niezłe, chociaż nie umywało się do innych dań, jakie Severus miał okazję spożywać. Na przykład do pieczonego dzika. Lecz nie mógł narzekać, szczególnie, że był głodny. Przełknął łyk gulaszu, nawet delektując się smakiem, po czym odpowiedział dziewczynie.
- Bywało gorzej - powiedział tylko, po czym znów zanurzył łyżkę i zjadł nieco gulaszu. - Jest ciepło, deszcz nie pada na głowę i dają jeść. Nie zawsze ma się tyle szczęścia, szczególnie w tych czasach - dodał tonem mędrca.
Anette Du'Monteau:
-Z tym to prawda. Może nasz pan nie daje nam jakiś wielkich luksusów, ale lepsze to niż leżenie w jakiejś szopie czy dzielnicy biedoty i posiłek raz na kilka dni. Zajęcie jest, miejsce do życia też, a po prostu niektórym więcej nie potrzeba do szczęścia. ÂŁowczyni dość szybko zjadła, więc teraz jedynie męczyła kubek z kompotem.
-Skąd pochodzisz? - wypaliła nagle
Dragosani:
Stąd pomyślał w pierwszej chwili Severus. W gruncie rzeczy byłaby to prawda. Lecz przeszedł zbyt wiele, na zbyt wiele wyrzeczeń musiał się zdecydować, aby teraz, tak głupio wydać się. Uśmiechnął się ledwo zauważalnie. Do kobiety, lub do wspomnień. Tylu wspomnień...
- Jeśli pytasz o miejsce urodzenia, to była nim północ Myrtany. Teraz już nieistniejąca... - Wzdrygnął się lekko, gdy przypomniał sobie ten kataklizm o skali globalnej, który do tego doprowadził. - Jeśli zaś pytasz o miejsce, gdzie wychowałem się i spędziłem większość życia, to... to odpowiedziałbym "droga". Droga, trakt, las i małe osady z dala od wielkich miast - odpowiedział, odkładając łyżkę do pustej miski po gulaszu.
Anette Du'Monteau:
-Wieczny podróżnik co? Ale w końcu znalazłeś sobie miejsce tu, na Valfden, czy nie? To dobra wyspa. Większość ludzi jest tu przyjazna, a i roboty nie brakuje jak dobrze poszukać. Poza tym mamy całkiem porządnego króla. Reszta służby zdawała się nie zwracać nawet uwagi na waszą rozmowę. Bardziej byli zajęci pochłanianiem kolacji.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej