Konrad rozejrzał się po okolicy. Spostrzegł bramę znajdującą się najbliżej ich pozycji. Właśnie przez tę bramę chciał uciec z miasta. Wolał jednak używać określenia "znikać" . "Ucieczka" nie była zbyt dobrym słowem. Przez chwilę chciał nawet zabić strażników bramy, coby później nie utradniali ucieczki, lecz w ostateczności zrezygnował z tego pomysłu. Mógłby zostać złapany, lub ranny. Poza tym, nie wiedział, kiedy nadjedzie swego rodzaju konwój z więźniem, toteż wolał się nie oddalać, aby strażnicy, wraz z człowiekiem, którego mieli dobić nie opuścili miejsca akcji.