Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mścić sprawiedliwie!
Arti:
Młodzieniec stracił wszelkie poczucie wrażliwości. Ten patafian sam się prosił o guza. Młodzieniec wymierzył silny cios w Dassela - to chyba kończyło walkę.
Nessa:
Walka zakończona. Dassel lekko przykurczony zszedł z areny. Nie silił się na uśmiech, ale można było w jego oczach i gestach dostrzec szacunek, jakim zaczął darzyć Adamusa i Aertha. Przeliczył się.
- Damazy tak? - Zapytał cicho, ale nie czekał na odpowiedź. - Orientujecie się, gdzie w dzielnicy biedoty jest zielony domek? - Elfka skinęła, bo wiedziała, gdzie znajduje się budynek obrośnięty jakimiś roślinkami. Czymś podobnym do bluszczu u góry, a u dołu mchem. Nietypowy widok, bo nigdzie dookoła nie widać było zieleni. - Jak będziecie szli stąd, to dwa domy dalej. Poznacie go po drzwiach. Są strasznie... szerokie? - Nie mógł znaleźć słowa, po czym skinął Krukom i odszedł.
Adaś, Aerth i Nuda ruszyli do lokum Damazego.
Arti:
Grupa Kruków zmierzała do wyznaczonego celu. Szli ulicami miasta i spoglądali tu i ówdzie na uroki miejskiego życia. Szli i szli... I nie wiem co mam tutaj napisać. Dzisiaj jako narrator nie będę się dobrze sprawował. Opowiem za to ciekawą anegdotę.
Pewnego razu lew spotkał Kruka. Niestety, Kruk został rozszarpany...
ÂŚmieszne?
Ostatecznie Aerth, Adamus i Nuda dotarli do "domostwa o szerokich drzwiach".
Nessa:
Domek niczym by się nie wyróżniał, gdyby nie te szerokie drzwi. Nie, nie były dwuskrzydłowe. Były zwyczajne, ale w jednym momencie mogły przez nie przejść trzy osoby. Teraz owe drzwi były uchylone, co wydało się podejrzane Krukom.
Elfka cofnęła się kilka kroków do tyłu i nałożyła strzałę na cięciwę i przygotowała się do możliwego strzału. W tym samym czasie jeden z mężczyzn delikatnie pchnął drzwi, które otworzyły się na oścież, jednocześnie odsuwając się z linii strzału elfki. Domek był na tyle niewielki, że po otwarciu "wrót" widać było niemal całe pomieszczenie poza fragmentem jego lewej, z punktu widzenia przybyłych, strony.
Zdziwiona Nessa opuściła łuk.
- To się skomplikowało.
Przy niewielkim stoliku po drugiej stronie domu stał mężczyzna. Był wyraźnie przerażony najściem. Wysoki, chorobliwie chudy i blady osobnik patrzył na przybyłych z otwartymi ustami. Uniósł dłonie do góry w geście poddania.
--- Cytuj ---Damazy:
Ekwipunek:
1
Nazwa broni: ÂŻelazny miecz
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 15
Wytrzymałość: 11
Opis: Wykuty z 55 sztabek żelaza o zasięgu 0,9 metra.
Wymagania: Walka bronią sieczną [50%]
2
brak
3
brak
4
brak
Odzienie
Nazwa odzienia: Strój mieszczanina
Rodzaj: zbroja miękka
Typ: strój
Wytrzymałość: 6
Opis: Uszyty z 100 kawałków bawełny.
Wymagania: Używanie zbrój miękkich
Statystyki postaci
Specjalizacje:
Walka bronią sieczną [50%]
Umiejętności nabywane:
Używanie zbrój miękkich
Umiejętności rasowe:
Potencjał magiczny
Potencjał chemiczny
Ciało z gliny
Ulubieniec bogów
Bystry umysł
Magia:
--- Koniec cytatu ---
Adaś:
Całą drogę nuciłem sobie znaną każdemu wiejskiemu dziecku piosenkę. Z pod mojego nosa wydobywały się słowa w rytmie brzmiące mniej więcej tak:
Ty będziesz moja, ja będę tój, my razem będziemy wywalać gnój......
Ale gdy tylko dotarliśmy na miejsce zaprzestał śpiewania jakże wyśmienitej piosenki. Delikatnie pchnąłem drzwi, po czym cofnąłem się dwa kroki aby zwolnić w razie potrzeby elfce, linie strzału. Jakże zacna elfka nagle opuściła łuk. Zajrzałem do środka, i co ujrzałem?
Tego to się dowiecie po krótkich reklamach.
Samotny mężczyzna stał z podniesionymi rękami i spoglądał w naszą stronę. Pozwoliłem sobie wejść przodem. Wbiłem tam z mieczem w ręku, niczym SWAT to znaczy niczym specjalnie szkolone służby bezpieczeństwa stolicy Valfden. Szybkim krokiem wbiegłem tam i mimowolnie na usta nasunęła mi się sentencja brzmiąca tak:
-Kruki, na ziemie!
Gdy tylko zbliżyłem się do mężczyzny* zadałem mu krótkie pytanie:
Tyś się zwiesz Damazy?
Bo nie wiem czy drzwi nie pomyliłem i niewinnego mieszkańca nie skrzywdziłem.
//:* Sama decyduj kochanie czy leży czy nie :P
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej