Tereny Valfden > Dział Wypraw

Mścić sprawiedliwie!

<< < (14/24) > >>

Nessa:
Dassel w ostatniej chwili zwinnie wywinął się od uderzenia Kruka. Odskoczył do tyłu, splunął na ziemię i ruszył w kierunku Aertha. Był zły. Bardzo zły.

Arti:
// się rozpisałaś : P

  Ra starał się uniknąć szarży przeciwnika, jednak pomimo próby jego oponent powalił go na piach. Suchy piach wzbił się w powietrze na chwilę przysłaniając pole walki. Co więcej - ziarenka kwarcu wpadły w oczy mężczyzny więc ten przez chwilę oślepł. Oczy młodzieńca pozostały czyste - prosta logika - on poruszał się po piachu tyłem więc kurz nie uderzał w jego twarz.
Ale wracając do walki - Aerth natychmiast wyrwał się z uścisku przeciwnika który dalej przecierał oczy - paradoksalnie jeszcze bardziej je podrażniając. Postanowił wyprowadzić kolejny cios - mógł kopnąć, i to mocno, ale uznał, że to zbyt barbarzyńskie. Złapał Dassel'a, za kołnierz koszuli i uniósł, jednak w tym momencie poczuł silny cios w klatkę piersiową. Młodzieńcowi zabrakło tchu. Kolejne uderzenie było wyprowadzone w twarz Kruka, ale młodziak zdołał uniknąć go w ostatniej chwili.
Tym razem to Ra postanowił zaszarżować - skoczył w kierunku Dassel'a, złapał go na wysokości talii i oboje znowu upadli na piach.
Usta kruka były pełne piachu. Ale oczy pozostały względnie czyste. Postanowił wykorzystać chwilę i wyprowadził kolejny cios.

Nessa:
// Nie będę za każdym razem mini powieści pisać, o! :P To Ty masz się rozpisywać. Wykończ go teraz w jakimś ładnym poście.

Zapasy w piachu trwały w najlepsze. W dogodnym momencie Ra uderzył i trafił, ale Dassel nie dał się otumanić mimo ciosu w podbródek. Mężczyzna ostatkami sił zrzucił z siebie Kruka, który siedział na nim, chcąc kontynuować okładanie mistrza areny. Zaskakując wszystkich, podniósł się, splunął, barwiąc piach w jednym miejscu na czerwono, i uniósł dłonie, czekając na Aertha. Był zdyszany, a z przygryzionej w amoku wargi ciekła mu krew. Ra miał niewątpliwą przewagę - młody wiek i większą tym samym wytrzymałość.

Arti:
  No dobra, pora to skończyć.. - pomyślał młodzieniec. Miał nadzieję, że to on będzie tym który to skończy tj. nie będzie skończony. Ra zastanawiał się nad najlepszym ruchem, starał się jakoś przeanalizować zaistniałą sytuację, wymyślić jakąś strategię. Jednak - podczas gdy Kruk tak gdybał nad działaniem, jego oponent nie czekał i przeprowadził atak. Ra dokonał udanego uniku i wyprowadził kontr-atak. Dassel również wykonał zręczny unik. Oboje odskoczyli od siebie i znowu rozpoczęli szarżę. Kolejne ciosy, kolejne uniki... Jednak któryś z nich musiał w końcu popełnić błąd. Byli zmęczeni. Słońce prażyło niemiłosiernie, oboje mieli w gardle najsuchszą pustynię Marantu.
Ra wyprowadził kolejny cios. Trafił. Dassel też wyprowadził cios. Też trafił. Ciosy nie były jednak niesamowicie mocne. Poza lekkim bólem policzków nic się obydwu wojakom nie stało.
Dassel padał. Ra... Padł na niego. Czy może raczej rzucił się i przewrócił przeciwnika na piach. Kolejny obłok kurzu. Ra zamachnął się pięścią z całej siły. Pędziła w stronę twarzy mężczyzny. Jego źrenice się zwężyły. Był przygotowany na cios - zamknął oczy. Jednak pięść uderzyła w piach obok.
 - Jestem chyba lekką cipą, ale nie jestem zwolennikiem tłuczenia się po mordzie do upadłego. Poddajesz się czy kontynuujemy ten taniec dwóch padniętych świń?

/// nie no, nie chcę go zatłuc ;[

Nessa:
Czy intelektualista może wygrać walkę z mięśniakiem? Ależ owszem, czemu nie? Intelektualiście też należy się!
ÂŁysy wychrypiał tylko przez zaciśnięte zęby:
- Daj mi po ryju i możemy uznać, że wygrałeś - mówił niewyraźnie i nierówno przez zmęczenie. - Nie próbuj mi tu wychodzić na miłosiernego dzieciaka, bo włosy masz za krótkie, nie masz brody i sandałów, a i gadki za mało mentorskie.

Ra pozostawało jedynie spełnić prośbę mężczyzny, wygrywając tym samym walkę. Honor ludzi pokroju Dassela bywa niezrozumiały, ale niewątpliwie jakiś posiadają.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej