Tereny Valfden > Dział Wypraw

Mścić sprawiedliwie!

<< < (12/24) > >>

Arti:
///: Jak to kto? Ty :*

Młodzieniec siedział na ziemi - obok - Nudy - i starał się wrócić do swojego normalnego poziomu intelektualnego, co okazało się niezwykle trudne po takiej wyczerpującej walce. By jakoś dostroić swój umysł, zaczął na piasku rozwiązywać... równanie kwadratowe.

Nessa:
Elfka patrzyła to na przeciwnika Adamusa, to na Ra, który zachowywał się teraz iście dziwnie. Kreślił jakieś znaczki na ziemi. To nie było normalne. Znaczy się postępowanie Kruka, a nie szlaczki, bo one zapewne miały jakiś sens. Niezrozumiały i ukryty dla Nessy, która z książkami nie miała wielkiego obycia. Aerth natomiast zachowywał się jak jakiś uczniak, który w przerwach między tłuczeniem twarzy jakiś drabów powtarza rzeczy do bardzo ważnego egzaminu, któremu powinien się całkowicie poświęcić, jeśli chce go zdać.
- Co to? - zapytała, czekając na rozwój wydarzeń na arenie.


//: Nie :* Powtarzamy do maturki.

Adaś:
Usłyszawszy polecenie wejścia, od razu to uczyniłem. Przeciwnik był "łooogromny", od razu przyszedł mi do głowy na niego pomysł. Powoli zacząłem go okrążać bacznie go obserwując. Czekałem na pierwszy ruch przeciwnika, sam nie chciałem pierwszy atakować, choć niestety musiałem, przeciwnik nawet nie  miał zamiaru podejść na krok. Zacisnąłem pięści, podszedłem o jeden krok i błyskawicznie przyskoczyłem do przeciwnika uderzając prawą ręką w jego twardy jak skała brzuch. Cios ten cofnął go o pół kroku, ale nie czekałem długo na odwet z jego strony. Nim zdążyłem wykonać kolejny cios, dostałem w z całej siły gladiatora w twarz. Cios był na tyle potężny że upadłem na ziemie głośno stękając z bólu, robiąc pod czas upadku obrót o 180 stopni, tym samym padając na brzuch.
Leżałem jak długi nie mogąc się dźwignąć, miałem szczęście że nie straciłem przytomności po tym ciosie bo bym przegrał. Powoli zacząłem się zbierać, cała twarz mnie bolała. Gdy tylko przybrałem postawę raczkującego bobasa, dostałem kopniaka w brzuch, tym samym padając na plecy. To już mnie naprawdę zdenerwowało. Czy ten kmiot mnie wie że leżącego się nie bije?  Czara  goryczy się przelała w tym momencie. Przeciwnik stał nade mną i patrzył jak na niedojdę. Dźwignąłem lekko głowę i ujrzałem że kawałek od mych nóg znajdują się nogi tępej pały. Przyszedł mi do głowy rewelacyjny pomysł. Ja cie teraz sprowadzę do dywanu parteru!
Moja lewa noga figlarnie zawirowała i kopnęła łysego w piszczel, bardzo ale to bardzo boleśnie. ten czyn podbił nogę przeciwnika a ten się przewrócił na plecy. Teraz była okazja oddać. Niczym pantera zerwałem się z ziemi, w momencie znajdując się na przeciwniku. Chwyciłem go lewą ręką za ubranie tuż pod szyją a prawą przywaliłem z trzy razy w twarz. Już miałem się zamachnąć z kolejnym ciosem, ale w tym momencie przekręciłem głowę, tym samym przyglądając się przeciwnikowi. Jego cała twarz była zakrwawiona.....

//:Arti bierze kolejnego z paru powodów :P

Nessa:
Adamus mimo wszystko miał wiele szczęścia. Zasady areny i jako taka moralność lub jak kto woli honor Kudłatego uratowały Kruka przed szybką przegraną, gdy upadł na ziemię. Zatem oburzenie Kruka było bezpodstawne. Czyżby sądził, że trafił w urocze miejsce w ładnie spisanym regulaminem walk?
- Koniec, kurwa! - szef areny zerwał się, a jakiś niewyróżniający się młody chłopak uderzył młotkiem w tarczę. ÂŁysy podbiegł do Adasia i silnym pociągnięciem oderwał go od przeciwnika. - Skoro tak się chcecie bawić. Wynocha mi teraz z okręgu. Przemyć gębę i ustal ze swoimi, kto zmierzy się w ostatniej walce. Przegranej dla was. Gwarantuję, że morda albo tobie, albo temu młodzikowi zostanie sklepana - dodał, odrzucając możliwość włączenia się do walk elfki, która teraz podbiegła do Kruka, by pomóc mu zejść na bok.

Adaś:
Wyszedłem zasapany z okręgu. Powoli przecierałem bolącą twarz. Usiadłem spokojnie koło Aertha. Mimowolnie spojrzałem na jego rysunki na piasku. W tym momencie jakbym się wypalił, na myśl nasuwało się jedno pytanie. No ale co się dziwić kruk był innym niż wszyscy młodzieńcy. Położyłem rękę na jego ramieniu i spytałem:
-Zajmiesz się następnym?-Na chwilę zamilkłem po czym dodałem cichszym głosem-Najlepiej się zgódź bo następnego jeszcze zabije. Ledwie się opanowałem przy tym.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej