Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mścić sprawiedliwie!
Nessa:
I odskoczył od Kruka na przeciwległą granicę areny. Był już zmęczony. Wierzchem dłoni otarł usta, po których ściekała krew z nosa. Następnie oblizał wargi, uśmiechając się przy tym bardzo, ale to bardzo brzydko. Był wyższy od Aertha, więc ręce trzymał wzdłuż tułowia, jakby ignorując przeciwnika. Ruszył w kierunku młodzieńca. Takie tłuczenie się ewidentnie sprawiało mu radość i nie traktował tego jako poważnej rywalizacji.
Uniósł ręce, ale nie zaciskał je w pięści, co mogło zasugerować Krukowi, że chce go zwyczajnie chwycić manatki i rzucić o ziemię, wykorzystując swoją przewagę masy i siły. Jak również w każdej chwili mógł zasłonić się, choć niekoniecznie skutecznie, od ciosu Aertha.
Dało się słyszeć radosny głos mężczyzny, który wpakował w tę bójkę Ra:
- Lubię ryzyko, więc postawiłem na waszego gnojka. Lepiej by sobie dał radę, bo inaczej to będę kurewsko zły - powiedział uśmiechając się radośnie do Adamusa i skrzywionej w zmartwieniu lub obrzydzeniu Nessy.
Arti:
Młodzieniec dostrzegł, że przeciwnik rozpoczął dziką szarżę wymierzoną w jego kierunku. Sytuacja ta była podobna bardzo to początku ich walki - a skoro Aerth również był zwinnym chłopcem z łatwością uniknął "śmiertelnego" uścisku.
! - pomyślał Ra gdy obraz przed oczami na chwilę mu się zamglił. Walka była bardzo wyczerpująca. Postanowił ją jak najszybciej i jak najskuteczniej zakończyć.
Dostrzegł przeciwnika, który również już powoli podupadał na siłach. Oboje byli bliscy zasłabnięcia - tak przynajmniej mogło się wydawać. Ra przypomniał sobie to co niegdyś wyczytał w książkach od biologii. Postanowił chwilę poskakać w miejscu i pomachać ramionami w celu dotlenienia mięśni. Mogło to mieć jeden z dwóch skutków - błyskawiczny przyrost siły uderzenie lub ewentualne omdlenie w najdziwniejszym z możliwych sposobów.
ÂŁysy mężczyzna dostrzegł dziwny taniec swojego przeciwnika. Najwyraźniej postanowił zakończyć tę walkę - oczywiście zwycięsko dla niego. Wyprowadził atak, prosto w nos Ra. Młodzieniec - hyc - uniknął ciosu. No - w sumie nie do końca, pięść zdołała uderzyć w kość policzkową Kruka.
Aerth jedynie przymrużył oko i wyprowadził błyskawiczny cios również w policzek przeciwnika. Oboje upadli.
Młodzieniec złapał haust powietrza i natychmiast się podniósł. Po jego twarzy ściekała krew, która sączyła się z rany pod okiem.
/// czy przeciwnik wstanie ;[ ?
Nessa:
Ach! Emocje była aż tak wielkie, że widownia zaniemówiła. A może to dziwne skakanie Kruka lub jego jakże genialne myśli, które zniszczyły umysł narratora? Narratora, który wbrew swej woli obserwował bijatykę mężczyzn.
Aerth mylił się. Nie trafił przeciwnika w policzek, a w usta, jednak nie wyczuł pod swoją pięścią szczęki, w której coś nieprzyjemnie zabrzmiało.
- Kufa - zniekształcone przekleństwo dobiegło do uszu obecnych wokół areny i na niej. Po chwili gotowy do dalszej walki Ra, ujrzał barczystego łysola, który właśnie siedział na ubitej ziemi i trzymał się za usta. Splunął w dłonie i zaczął się im przyglądać. - Ale czy zeby na laz? - popluł się zadając to pytanie, po czym niezgrabnie wstał i wyszedł z okręgu. Podczas wypowiadania tych słów, każdy mógł zobaczyć wystający język, który kiedyś zasłonięty byłby przez dwa siekacze i kieł. Dało się słyszeć jeszcze mało przyjazne:
- Pieldole.
Do Kruka natychmiast podbiegła elfka i pomogła zejść mu z ringu. ÂŻałowała w tej chwili, że nie miała pojęcia o opatrywaniu takich ran.
- Broń zostawiasz tutaj. Gotowy? - pytanei skierowane było do Adasia.
Adaś:
Przyglądałem się bacznie całej walce. Końcówka była wręcz komiczna, a do tego jeszcze tekst pokonanego o zębach. Ale co się dziwić że je stracił? W końcu Aerth jakąś tam siłę ma. Zacząłem się "rozbierać" i oddawać wszystkie narzędzia jakie miałem przy sobie. Kiedy broń już leżała na ławie odpowiedziałem łysemu:
Od urodzenia.
Nessa:
Komiczna końcówka mogła niektórym nasunąć przypuszczenia, że walka była ustawiona, skoro mężczyzna zarządzający areną postawił na Kruka. Kto go tam wie.
- ÂŁadnie. Tym razem nie wygracie. Nie ma mowy. Tego chłopa była w stanie pokonać tylko jedna osoba - wskazał na przeciwnika Adamusa, który wyglądał prawie identycznie jak ten, z którym walczył Ra. "Prawie", gdyż jego głowę pokrywała gęsta dżungla czarnych włosów, ale wyraz twarzy ten sam. - No ale już do okręgu. Chyżo.
--- Cytuj ---Osiłek z areny
Ekwipunek:
1
brak
2
brak
3
brak
4
brak
Odzienie
Nazwa odzienia: Strój mieszczanina
Rodzaj: zbroja miękka
Typ: strój
Wytrzymałość: 6
Opis: Uszyty z 100 kawałków bawełny.
Wymagania: Używanie zbrój miękkich
Statystyki postaci
Specjalizacje:
Walka bronią obuchową [50%]
Umiejętności nabywane:
Akrobatyka
Używanie zbrój miękkich
Umiejętności rasowe:
Potencjał magiczny
Potencjał chemiczny
Ciało z gliny
Ulubieniec bogów
Bystry umysł
Magia:
--- Koniec cytatu ---
//: Wskazówki takie same jak poprzednio. Stłucz go jakoś ładnie i później zadecydujemy, kto walczy z ostatnim przeciwnikiem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej