Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mścić sprawiedliwie!
Adaś:
To dobrze. Po tych dwóch słowach odwróciłem się ku łysemu. Siedział z posępną miną tak jak wcześniej. Zerknąłem mu w oczy i powiedziałem spokojnym głosem:
No to ja i kolega zgadzamy się na taki układ. Tylko żadnych numerów!
Nessa:
ÂŁysy kiwnął na... innego łysego. Cóż, chyba bicie się po mordach sprawia, że włosy nie trzymają się głowy. Nieznajomy niejako wyzwany przez mężczyznę podwinął rękawy i ruszył na arenę.
- Który idzie na pierwszy ogień?
//: Zdecydujcie, który idzie pierwszy. Niech zostawi broń elfce. Po tym dodam statystyki, ładny opisik areny i rozpoczęcia walki. No i pozostałe wskazówki odnośnie samego pojedynku.
Arti:
-Ja pójdę! - krzyknął młodzieniec. Tak na prawdę chciał mieć to jak najszybciej za sobą. Liczył, że jego umiejętności akrobatyczne okażą się skuteczne podczas walki z takimi wielkimi osiłkami. Duży oznacza wolny - oby tak było w tym przypadku.
Nessa:
- Skoro taka twoja wola - odrzekł przyglądając się Aerthowi krytycznie. - Broń zostawiasz tutaj. Całość. Nie radzę kombinować z jakimiś sztylecikami. Ja w tym czasie przyjmuję zakłady - krzyknął głośno w kierunku grupy mężczyzn, po czym kontynuował wyjaśnianie sprawy Krukom:
- Jak to mówią, jedyną zasadą jest brak zasad. Chociaż nie... Wyjście z tego okręgu - wskazał - jest równoznaczne z rezygnacją, więc jeśli jakimś cudem twój przeciwnik będzie chciał wyjść, to nie ciągnij go za kołnierz. Dodatkowo nie ma katowania i tłuczenia do miazgi. Ci ludzie normalnie pracują na co dzień. To nie zabawy dla bogatych panów, więc i z nóg robisz użytek poza bieganiem dookoła przeciwnika. Ale nie kop za mocno, bo żonka chce kolejne dziecko mu sprawić, a jak nie będzie w stanie, to zaciąży z innym.
Aerth mógł już się udać na arenę, gdzie czekał na niego przeciwnik. Wysoki, barczysty osobnik o niezbyt inteligentnym wyrazie twarzy. Jeden z mężczyzn podszedł do czegoś, co najpewniej kiedyś było tarczą i uderzył w nią młotkiem. Sugerując się postawą osiłka, to miało oznaczać początek walki. Przeciwnik Kruka ze względu na swoją postawę zdawał się nie być zbyt zwinny. No właśnie, zdawał się...
--- Cytuj ---Osiłek z areny
Ekwipunek:
1
brak
2
brak
3
brak
4
brak
Odzienie
Nazwa odzienia: Strój mieszczanina
Rodzaj: zbroja miękka
Typ: strój
Wytrzymałość: 6
Opis: Uszyty z 100 kawałków bawełny.
Wymagania: Używanie zbrój miękkich
Statystyki postaci
Specjalizacje:
Walka bronią obuchową [50%]
Umiejętności nabywane:
Akrobatyka
Używanie zbrój miękkich
Umiejętności rasowe:
Potencjał magiczny
Potencjał chemiczny
Ciało z gliny
Ulubieniec bogów
Bystry umysł
Magia:
--- Koniec cytatu ---
//: Zatem, zatem. To ma być zwykłe lanie się po twarzach [ewentualnie mordach]. Zero jakiś wydumanych technik, czy czegokolwiek. Tak orzekła Czerwona Władza, gdyż w zapowiadanym paczu pojawi się walka wręcz. Nie baw się w opisy bokserskiego starcia, a zwykłe spotkanie zwinnego Kruka, który nigdy nie stał na ringu, a co najwyżej pojedynkował się z dzieciakami, z jakimś dużym osiłkiem. O, tak jak tłuczenie się na podwórku w dzieciństwie. ÂŁadny, niewydumany i nie nazbyt profesjonalny opis jak pokonujesz przeciwnika. Jak coś będzie nie tak, to poprawiamy do skutku. Powodzenia!
Arti:
Młodzieniec postanowił nie czekać i natychmiast zaczął szarżować na mężczyznę. Spodziewał się, że tak wielki chłop nie zdąży uciec przed jego szybkim atakiem, lecz został - niestety niemiło - zaskoczony. W mgnieniu oka postać przeciwnika uskoczyła z jego toru. Aerth stracił orientację i poczuł, że zaraz upadnie. Odruchowo jednak wykonał przewrót omal nie opuszczając wyznaczonej strefy walki. Ra szybko się odwrócił i zobaczył pędzącą w jego kierunku pięść.
-Ah! - krzyknął i zasłonił twarz krzyżując ramiona przed nią. Miał nadzieję, że to go osłoni przed ciosem, lecz pęd jak prąd - przepłynął przez zasłonę i jakby nie patrzeć młodzieniec sam sobie zadał cios. Nie ogłuszyło go to jednak. Szybko wyprowadził kontratak uderzając w nos przeciwnika. Ten jakoś nic sobie z tego nie robił. Ale krew się polała! To było już osiągnięcie. Oponent jednak nie czekał na kolejny cios i po raz kolejny machnął pięścią w stronę twarzy młodego Kruka. Po raz kolejny umiejętności akrobatyczne się przydały by uniknąć ciosu. Ra schylił się przed nim i wyprowadził kolejny w podbródek przeciwnika. Ten natomiast wyprowadził cios ramieniem który z ogromną siłą uderzył w skroń Aertha. Na szczęście on również zdążył wyprowadzić swój cios i oboje padli na ziemię. A przynajmniej tak wydawało się czarnowłosemu. Dostrzegł, że przeciwnik jedynie się zachwiał, ale nie upadł. Ra szybko podniósł się z miejsca i wyprowadził kolejny cios. Przeciwnik się przed nim skutecznie osłonił.
/// dobra, nie wiem jak to zakończyć xD
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej