Tereny Valfden > Dział Wypraw

Dezerter

<< < (3/5) > >>

Iddeous:
Iddeous uśmiechnął się pod nosem. Postanowił być chytrym.  Podszedł do tej kobiety, ale starał to zrobić po chwili. Najpierw porozglądał się trochę, udawał, że czegoś szuka. Potem skierował wzrok na kobietę, obrzucił wzrokiem jej dekolt i poruszył brwiami. Oczywiście ona wcale mu się nie podobała. Podszedł do dziewki, uśmiechnął się. Zdał sobie Iddeous sprawę, że dość rzuca się w oczy. - Cześć mała, miałabyś ochotę na małe igraszki? Tam za tym domem, wydaje się dość cicho- spytał dociekliwie. Ona nie miała prawa zaprotestować, jej inteligencja jej na to nie pozwalała.

Eric:
Dziewka spojrzała na Ciebie z zainteresowaniem. Oczywiście nie miała pojęcia o Twoich zamiarach, więc wydałeś jej się dość nietypowym klientem. Młody, przystojny, po mieczu poznała, że znasz się też na szermierce. Do takich jak Ty panienki zwykle ustawiały się sznurem. No i to umundurowanie Szwadronu. Tacy mężczyźni nie korzystali z usług dziwek. A przynajmniej nie tak tanich, nieszanujących się dziwek jak ona. Wyczuła nieprawidłowość, choć nie przejęła się ją zbytnia. Byłeś dla niej taką odmianą, że prawdopodobnie byłaby gotowa oddać Ci się za darmo. Nie mniej jednak w jej oczach zauważyłeś coś innego niż pożądanie, raczej pewne błaganie.
- Panie... - wypowiedziała i spojrzała raz jeszcze na odznakę Szwadronu. Chyba odwiedziła pozostałości jej kurtuazji, gdyż ozwała się do Ciebie w języku dalece nie pasującym do dzielnicy biedoty. Nie mniej jednak jej wpływy były widoczne. - Mój brat... Oni go pojmali! - splunęła z pogardą. - Straż miejska. Sukinsyny pieprzone. Nie mieli na niego żadnego dowodu. Ale jednak! Mają go powiesić. Czy... Czy mógłbyś coś z tym zrobić? - oczywiście nie mógłbyś, ale dziewka wcale nie musiała o tym wiedzieć. Ty zaś mógłbyś ją wykorzystać do swoich celów. Niezależnie od tego, jakie by one nie były.
- Proszę! Zrobię to za darmo! - wyjąkała i położyła dłoń na Twoim biodrze. Powoli, wprawnie poczęła przesuwać ją w kierunku krocza.

Iddeous:
- Chwilka, chwilka... Dobrze.- spokojnie rzekł Iddeous- -Zaczekaj na mnie tam. Za tamtym domem.- wskazał jej chatę taką jak każda inna. -Za kilka minut tam będę. Tylko muszę na chwilkę pójść.
Dziewka oczywiście skierowała się w tamtą stronę. Iddeous zaczekał, aż zniknie, po czym ruszył do śmierdzącego żebraka. - No kochasiu. Dzieweczka czeka na Ciebie za tym domem. Masz tam być za kilka minutek. A teraz powiedz mi, gdzie ukrywa się człowiek bez głowy..- rzekł żołnierz.

Eric:
- Hyhy, dziękuje, zacny dobrocyńco! - wyseplenił, nie posiadając się z dzikiej radości. Przestąpił z nogi na nogę i wyglądnął ze zniecierpliwieniem za odchodzącą dziewką. Istotnie, skierowała się tam, gdzie przed chwilą mu powiedziałeś. Chwycił Twą prawicę obiema dłońmi, których dotyk przypominał uścisk macek ośmiornicy i potrząsnął nią energicznie.
- Nigdy wam tegło nie zapomnim! - obiecał i raz jeszcze uśmiechnął się opustoszałymi dziąsłami.
- Pytoliśta ło tego cłeka byz głowy? Wim, gdzie un miesko. To pare pszecnic stund, widoć tutej jego chatecke, o tam - wskazał pomarszczonym paluchem.
- Roz jesce dzienkuje - podziękował i obdarzył Cię wdzięcznym spojrzeniem, po czym powłóczył nogami na miejsce, w którym czekać miała dziwka. Ty zaś odszedłeś ulicą we wskazanym kierunku. Z daleka dobiegł cię tylko okrzyk zaskoczenia kobiety, a potem rytmiczne jęki i gromki śmiech bezzębnego żebraka.

Iddeous:
Iddeous bez wahania ruszył w kierunku obskurnej chaty. Nienawidził tej dzielnicy. Była okropna, cały czas cuchnęło, wokół kręciły się szumowiny, a żebracy tylko "ozdabiali" to miejsce. Chciał to załatwić jak najszybciej. Prawie biegiem kierował się w kierunku chaty. Dotarł w końcu do mieszkania, jeżeliby tak można to miejsce nazwać, dezertera. Zdecydowanym ruchem otworzył drzwi. Domniemany człowiek bez głowy nie spodziewał się gości...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej