Tereny Valfden > Dział Wypraw
Złodzieje Złóż
Eric:
Wilk padł martwy, zalewając nierówności traktu szkarłatną, skrzącą się w promieniach słońca cieczą. Obrzuciłeś truchło wzrokiem pełnym obrzydzenia i ruszyłeś w dalszą drogę. Dalsza wędrówka obyła się bez przeszkód. Dojechałeś do kopalni. Na zewnątrz urządzone było niewielkie obozowisko, stało parę namiotów, na środku paliło się spore ognisko zatruwające powietrze oparami dymu, a wokół walało się mnóstwo skrzynek wypełnionych po brzegi różnej maści minerałami. Z daleka dobiegał Cię odgłos miarowego uderzania o bryłki kilofem. W obozie stacjonowało kilka osób. W tym grubszy jegomość, ubrany nieco zamożniej niż reszta. Wyglądał na kierownika. Siedział otoczony dwoma pomagierami, którzy zażarcie z nim o czymś dyskutowali. Kopaczowie krzątali się w szybach, część odpoczywała w cieniu namiotów racząc się tanią ryżówką i niezbyt zachęcająco wyglądającą kaszą. Jeden z pomagierów podbiegł do ciebie z uśmiechem na twarzy. Był młody, oceniałeś go na jakieś 16 lat. Twarz miał całą zaczerwienioną, pyzatą. Skołtunione włosy opadały mu lokami na wysokość ramion, a niezbyt bystre oczy, wyglądające na zupełnie nieobecne spoglądały na ciebie z nadzieją.
- Pan jest ze Szwadronu prawda? - powiedział, chwytając Cię za rękę. - Czekaliśmy na pana. Zaprowadzę pana do kierownika - dodał, zalewając Cię obłoczkami uprzejmości. Chłopiec poprowadził Cię do ów człowieka, którego od razu uznałeś za kierownika.
- Witam - powiedział kierownik i skłonił głowę. - Karl Sanders - przedstawił się i wyciągnął rękę w powitaniu. - Jak mniemam przybył pan tu, by rozwiązać nasze problemy ze złodziejami? - zapytał i drgnęła mu powieka, a wargi powściągnęły się w wyrazie pełnym gniewu.
Iddeous:
Iddeous uścisnął dłoń Karla. Zauważył jego nieprzyjazny grymas twarzy, stwierdził, że złodzieje nie dawali za wygraną i rabowali kopalnie co najmniej regularnie. Sam musiał dać radę nieokreślonej liczbie przeciwników.
- Tak owszem, po to tutaj przybyłem. Nazywam się Iddeous. Miło mi pana poznać, ale dałbym wiele, żebym nie musiał poznawać pana w tej przykrej sytuacji. Może zechce mi pan opowiedzieć o napadach, to znaczy wątpie czy pan by dokładnie je widział. Następują one regularnie, czy złodzieje atakują różnymi porami?
Wojownik zmarszczył czoło w wyrazie dociekliwości. Tym razem miał cięższe zadanie do wykonania. Był jednak dobrej myśli. Był jeszcze młody i każde zadanie go ekscytowało, ale nie dawał tego za bardzo po sobie poznawać.
Eric:
- Doszliśmy do tego, że to musi być ktoś z kopaczy. Najpewniej do napadów dochodzi nocą, ale nasi strażnicy utrzymują, że nikt nie wchodził do środka. Wygląda na to, że to ktoś, kto zna kopalnie na tyle dobrze, by móc się tam ukryć i przeczekać noc. Jednej z jaskiń używamy jako magazynu, choć wiele skrzyń wala się również tutaj. To stamtąd znikają ładunki. Nie wiem, niech pan popyta wśród kopaczy. Tylko dyskretnie, bo mogą się spłoszyć i nijak ich pan nie pojmie - powiedział Karl.
Iddeous:
Iddeous podziękował Sandersowi. Ruszył w kierunku najbliższego kopacza. Chciał to zrobić dość dyskretnie, bez zwracania na siebie uwagi. Podszedł do kopacza, uśmiechnął się przyjaźnie do niego.
- Chodź przyjacielu, chciałbym z Tobą porozmawiać. Odpoczniesz sobie przy okazji.
Kopacz ruszył za Iddeousem. Usiadli na pniakach, Iddeous wyciągnął własnoręcznie zrobionego skręta.
- Może zapalisz? Wiesz chciałbym się Ciebie zapytać o ostatnie wydarzenia w kopalnii. Otóż wasz kierownik opowiedział mi, że nie wie dokładnie kto może okradać wasze złoża. Może wiesz więcej coś na ten temat, pracujesz tutaj.
Iddeous zaczął się bawić sakiewką, dając do zrozumienia kopaczowi, że jak dobrze się spisze, to otrzyma nagrodę.
Eric:
- Ja... Nic nie wiem panie - wydusił z trudem, gdyż Twoje pytanie najwyraźniej nieco go zaskoczyło. Wyglądał trochę podejrzanie, ale bardziej jakby bał się czegoś powiedzieć.
- Proszę pozwolić mi wrócić do pracy - dodał i oddalił się nerwowym krokiem. Twój wzrok przyciągnęło za to ognisko, przy którym siedziało trzech kopaczy z butelką wina w ręku i miską jakiejś paskudnej zupy nieopodal. Ochoczo o czymś dyskutowali, Ty wyłapałeś jedynie poszczególne strzępki ich rozmowy. Wynikało z nich mniej więcej tyle, że planowali zrobić coś dzisiejszej nocy. Może byłaby to dobra okazja, to przyłapania złodziejaszków na gorącym uczynku?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej