Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na pohybel - Krzywdy mścić krwawo

<< < (13/27) > >>

Mogul:
Podczas czekania na powrót swoich towarzyszy ork rozmarzył się. Zaczął myśleć o swojej dzisiejszej kolacji. Wyobraził sobie wielką porcję pieczonego befsztyka. Ten sosik powoli spływający po mięsie, te świeże i ciepłe ziemniaczki rozpływające się w ustach. Ten zimny browar i jego ukochana pianka. Jego piękne marzenia przerwał jakiś facet, który wyskoczył przez okno. Uciekł im. O ja pierdole. Człowiek był na pewno szybszy od orka, ale na szczęście był zbyt blisko niego, by mu uciekł. Mogul złapał go za szmaty, strzelił raz w pysk, ale nie za mocno tak by nie zemdlał. Przywarł go do ściany i spojrzał mu się prosto w oczy szczerząc kły.
- Cipka próbowała uciec, co?

Adaś:
Widząc uciekającego Ba`ala zakląłem pod nosem. Błyskawicznie znalazłem się przy oknie żeby rozejrzeć się gdzie uciec. Całe szczęście kolega ork go złapał. W głębi duszy ucieszony z tego faktu powoli zszedłem po schodach. Gdy tylko znalazłem się na dworze, wziąłem odszukałem kawałek liny i ruszyłem związać naszą ofiarę. Gdy już leżała skrępowana powiedziałem do orka:
-Dobra robota.

Hagmar:
Z okolicznych chałup zaczęli wychodzić ludzie, na widok związanego Ba'la zaczęli bić brawo. Poleciało kilka jaj i pomidorów. Aragorn dziwił się temu zjawisku. Adaś, powiedz coś.

Adaś:
Syknąłem do dracona:-Czemu kurwa ja? Ja sam nie wiem co powiedzieć.
Widząc minę Aragorna zrozumiałem że on jest jeszcze bardziej zielony niż ja. Postanowiłem jednak coś powiedzieć. Podszedłem o dwa kroki bliżej i zacząłem donośnie mówić:
Mieszkańcy Ke`fir od dziś ta wioska jest pod naszym patronatem. Teraz w trójkę z naszym jeńcem udamy się porozmawiać. Możecie wrócić z powrotem do swych sadyb i zająć się czymś pożytecznym.

Hagmar:
Zaciągnęliśmy Ba'ala do karczmy, właściciel postawił nam na stole zimne, pyszne, piwo. Z kuchni dochodził zapach dziczyzny. Co z nim zrobimy?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej