Tereny Valfden > Dział Wypraw

Poselstwo do Ekkerund.

<< < (2/7) > >>

Euthnoelfhijnd:
- Ech! I pierwszy dzień za nami. - pomyślał Warcisław, gdy z siadał z konia. Karczmą była niewielka chatka na wzgórzu, cała zrobiona z drewna. Zapewne założył ją jeden z "tubylców" - mieszkańców z Valfden żyjących samotnie, nieidentyfikujących się z żadną grupą społeczną. Słońce zachodziło - na horyzoncie było widać piękny, pomarańczowy kolor. Warcisław chwilę patrzył w stronę słońca podziwiając przyrodę, po czym wszedł do środka. Jednak nim zdążył przekroczyć próg, zauważył, że 3 wampiry groziły barmanowi. Pierwsze pytanie, jakie w myślach zadał sobie Warcisław to:
- Co się właściwie dzieje?

Hagmar:
//Nie można pisać o tym kogo sie spotyka i takich akcji robić, to wie tylko prowadzący.  :) Tak więc...

Skromny zajazd gdzieś na trakcie, po przekroczeniu progu przywitał was szczerbaty, wąsaty karczmarz. W lokalu przebywało kilkoro krasnoludów. Głośno grających w karty.

Euthnoelfhijnd:
Warcisław chciał jak najszybciej dotrzeć do Ekkerund. Chciał więc tylko zamówić trochę wody, pokój na nocleg dla siebie i swoich towarzyszy i szybko położyć się spać, aby jutro wyruszyć z samego rana, jak tylko świt wzejdzie. Podszedł więc do karczmarza i powiedział:
- Witam. Poproszę średniej klasy pokój dla 3 osób na 1 noc i zapas wody na tę noc.

Hagmar:
To będzie 30sz. złota. A oto klucz do pokoju, numer pięć. Karczmarz do głupich nie należał, mimo iż Ty nie wyglądałeś na kogoś ważnego to jednak... towarzyszący Ci dwaj ludzie, czyjś herb na napierśniku i ich sprzęt wskazywał że eskortują kogoś gdzieś... Oberżysta nie wnikał nigdy w takie sprawy, zaprowadził Was do pokoju. Chwilę później przyniósł dzban wody, pół bochenka chleba i miseczkę smalcu w którym więcej było skwarek niż tłuszczu.

Euthnoelfhijnd:
Kiedy barman wychodził z pokoju Warcisław wręczył mu 30 szt. złota.

100 - 30 = 70 szt. złota

Gdy tylko barman wyszedł, Warcisław spojrzał na chleb smalec i skwareczki, jakie w nim były. Poczuł, że wzrósł mu apetyt, podobnie zresztą jak i jego towarzyszom. Od razu rzucili się na chleb i smalec, jakby im ktoś miał go zabrać i tak szybko go wchłaniali, iż tylko widać było olbrzymie ilości smalcu na ich ustach. Gdy zjedli, wzięli wody, żeby się napić i wówczas zobaczyli swoje odbicie. Gdy dojrzeli, jacy są brudni, spojrzeli tylko na siebie i wybuchnęli śmiechem. Warcisław zdał sobie wówczas sprawę, że nie wie nic o swoich towarzyszach, więc zwrócił się do nich:
- Panowie! Jechałem z Wami cały dzień, a nawet nie wiem, z kim mam przyjemność. Powiedzcie coś o sobie.
Gdy skończył mówić, wziął wielki łyk wody.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej