Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na pohybel skurwysynom-na ratunek Adasiowi.
Nessa:
Elfka westchnęła głośno i dość teatralnie. Miała ochotę jeszcze przyłożyć dłoń do czoła, ale się powstrzymała. Adamus nic, ale to nic nie rozumiał. Wiedziała, że było tam zamieszanie, ale co to ma do Renfri? Ona mogła sobie wtedy grzecznie siedzieć w karczmie i w nosie mieć pożar. Ucieszyło ją wsparcie, jakie zaoferował gladiator. Zerknęła na swój pas, gdzie dalej zamocowana była sakiewka. Nie odczepiła się, gdyż Nessa bardzo mocno przyczepiła ją do swego stroju.
- Adaś, ja muszę zostać - powiedziała spokojnie. Liczyła, że zrozumie, a po całym zamieszaniu będzie mogła mu wyjawić szczegóły. - Masz wszystkie swoje rzeczy, czy coś ci zabrano? - zapytała, lecz nie czekała na odpowiedź i podeszła do ÂŁowcy, wyjmując wcześniej garść złotych monet z sakiewki. Wiedziała, że raczej taka ilość nie starczy mężczyznom, ale tym martwić będzie się później. - Bierz. Zatrzymacie się nie w Wilczym Kle, ale w stolicy. W Obiżyświecie. To prawie dwa dni drogi jak dla was. Poczekacie tam na mnie. Adamus dobrze zna stolicę, więc zgubić się nie zgubicie, a może spotkacie naszych wspólnych przyjaciół.
Sakiewka: 70 - 50 = 20 sztuk złota.
50 sztuk złota zostało przekazane Adamusowi.
Adaś:
Nie nic nie straciłem.A jak musisz to jedź. Ale za trzy dni w Obieżyświacie cię widzę. Bo jak nie inaczej pogadamy
Po tych słowach Adamus uśmiechnął się lekko po czym obaj jeźdźcy ruszyli powoli traktem, ty natomiast ruszyłaś w przeciwnym kierunku. Wsiadłaś na konia i po niecałych dziesięciu minutach jazdy konno znalazłaś się kawałek od jeszcze płonącego budynku. Odstawiłaś konia do stajni i jakby nigdy nic weszłaś do karczmy.
Nessa:
Po pożegnaniu Adasia i gladiatora i doprowadzeniu się do porządku elfka trafiła do karczmy. Rozejrzała się w poszukiwaniu osoby, która pasowałaby do Renfri. Renfri, którą Nessa sobie sama wyobraziła, gdyż nigdy wcześniej jej nie spotkała. Na razie nikt nie przykuł uwagi ÂŁowczyni, więc podeszła do karczmarza.
- Wody - poprosiła grzecznie i usiadła tyłem do lady, rozglądając się po pomieszczeniu w poszukiwaniu osoby, u której mogłaby bezpiecznie zasięgnąć języka.
Adaś:
Karczmarz bez słowa podał ci wody, i wrócił do pucowania kufli. Ty się spokojnie rozglądałaś, w rogu przy kominku siedział maureen. Wydał ci się znajomy jakbyś już go kiedyś przelotem widziałaś. Owa persona bacznie ci się przyglądała, widać było ze chce zwrócić twą uwagę na siebie.
Nessa:
Elfka rozejrzała się jeszcze raz po karczmie. Nikt prócz maurena nie przykuł jej uwagi. Chwyciła więc swój napój i ruszyła w kierunku nieznajomego. Liczyła, że czegoś się od niego dowie, bo nie miała teraz ochoty na wysłuchiwanie tanich tekścików jakiegoś podrywacza. Zatrzymała się przed mężczyzną i z lekkim uśmiechem zapytała:
- Czy my się przypadkiem nie znamy? - tekst stary jak świat albo i dwa światy. Grzecznie rozpoczynał rozmowę i mógł zostać odebrany dwuznacznie. Jeśli mauren nie posiadałby żadnych ciekawych informacji, Nessa zawsze może odejść, teoretycznie nie uznając człowieka za ciekawy obiekt zainteresowania. Dziękować bogom w karczmie oświetlenie nie było wybitnie dobre, więc możliwe, że mężczyzna nie zauważył rumieńca na twarzy nieśmiałej długouchej.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej