Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na pohybel skurwysynom-na ratunek Adasiowi.

<< < (13/20) > >>

Nessa:
   Elfka lekko uspokoiła się, gdy ostrze odsunęło się. Położyła dłoń na szyi, jakby sprawdzając, czy nie zrobił jej krzywdy. Im dłużej przyglądała się nieznajomemu, tym bardziej przypominał jej kogoś. Adamusa najpewniej, choć odrzucała tę myśl. Adaś jest kilka dni drogi stąd. To pewne! Yarpen pewnie teraz wtajemnicza go w obowiązki bimbrownika. Odetchnęła i jak najspokojniej potrafiła odpowiedziała:
- Przysłał mnie mój zleceniodawca. Kupiec, któremu osoba, której poszukuję, winna jest pieniądze - łganie całkiem nieźle wyszło Nessie. Głos jej lekko drżał, ale lekcje perswazji dały o sobie znać. - Również wydajesz mi się znajomy. Nie miałeś kiedyś zlecenia od takiego dużego, czarnego dracona obok którego prawie zawsze jest brodaty krasnolud? Już nie pamiętam jak się zwali - przyłożyła lekko dłoń do skroni, udając, że się zastanawia. - Byłam kiedyś z nimi na polowaniu na smoka - dodała, sama tak naprawdę nie wiedząc dlaczego. Kobieca intuicja podpowiadała jej również, że powinna wspomnieć o Adasiu. Może to jakiś jego zaginiony brat? Podobni są, a ÂŁowca ostatnimi czasy dość mocno odczuł uśmiech losu, spotykając swego ojca za portalem. - O! A może znasz niejakiego Adamusa? Radnym ostatnio został.

Adaś:
Od tego nagłego przypływu informacji gladiatorowi zaczęło kręcić się w głowie, nie miłosierny ból przeszywał ją na wskroś. Nagle przewrócił się i padł na ziemię, zwinął się w pozycje embrionalną. Zbliżyłaś się by go spróbować podnieść ale on nagle zaczął się trząść, piana zaczęła mu iść z ust. Wyglądał jak człowiek uzależniony od jakiegoś narkotyku, który nie otrzymywał go od dłuższego czasu. Było to wręcz żałosne, człowiek walczący z tuzinami orków na arenie teraz trząsł się niczym umierający bezdomny w  rynsztoku. Zaczęłaś go rozpoznawać, teraz widziałaś swój błąd w którym nie rozpoznałaś go od razu.

Nessa:
   Nie wiadomo, czy elfka była bardziej przerażona czy zdziwiona. Odskoczyła od mężczyzny. Pojęcia nie miała, co mu dolega. Taką reakcję widziała kiedyś w nieciekawej dzielnicy stolicy u uzależnionego mężczyzny. Popatrzyła na drugiego gladiatora, licząc, że on coś zrobi.
- Co mu jest? No co?! Co mu jest? - powtórzyła już krzycząc. Odwróciła znowu wzrok na chorego i olśniło ją jak nigdy dotąd. Zwycięstwo chorego rozumowania nad zmysłami było zadziwiające! On ciągle był przed nią, a Nessa odrzucała myśl, że Gierwazy nie jest Gierwazym. Uklękła kawałek od mężczyzny, któego ciałem wstrząsał dziwny atak. - Na bogów! To Adamus! Nie wiem, jak to jest możliwe, ale to on - uśmiechnęła się z radości, że go rozpoznała, a po chwili wrócił zdrowy rozsądek i panika. Zaczęła krzyczeć.
- To Adamus! Jej! Trzeba mu pomóc! - podbiegła do Zdzicha i zaczęła gwałtownie przed nim gestykulować, licząc, że coś powie. - Co mu jest? No dalej! Co mu jest?

Adaś:
Gdy trzęsłaś drugim gladiatorem, to leżący Adamus zaczął się cucić. spokojnie dźwignął się aby znaleźć się w pozycji siedzącej. Gdy już siedział chwycił się za głowę i zaczął myśleć. Suszyło go nie miłosiernie, jakby pił przez siedem dni non stop. Zdzich wskazał ci ruchem głowy na siedzącego. Błyskawicznie do niego przyskoczyłaś i czekałaś aż coś powie, a czekać długo nie musiałaś, bo gdy tylko cię zobaczył kucającą przed sobą począł mówić jakby zmęczonym szeptem:
-Nessiu gdzie ja jestem? I kto to kurwa jest?-Przy ostatnim słowie wskazał na stojącego już za tobą gladiatora.

Nessa:
   Tak, Adaś zdecydowanie wrócił do siebie i tylko wspomnienie jego ataku powstrzymywało elfkę od lekkiego trzaśnięcia go w potylicę.
- Nie klnij - zaśmiała się radośnie, a następnie powlokła wzrokiem w kierunku, który wskazał Adamus. - To twój znajomy. U jego boku walczyłeś na arenie, która zresztą spłonęła i uratowaliście mnie. A teraz pora na moje pytania - uspokoiła się. - Zwariowałeś? - zapytała w pełni poważnie. - Najpierw groziłeś mi mieczem, nie pamiętając, kim jestem, a teraz nie rozpoznajesz swojego towarzysza z areny. I jeszcze jedno. Co ty tutaj na bogów robisz?!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej