Tereny Valfden > Dział Wypraw

Początek przygody - Elrond

<< < (3/3)

Elrond Ñoldor:
// Sorry, ale dzisiaj ledwo co kontaktuje ;[ załapałem już o co chodzi. Kontynuujmy.

Elrond dzierżył w dłoni młot. Broń obuchową. Do miażdżenia oczywiście. I rozbijania czerepów. A to lubił. Dziarskim krokiem wszedł na arenę i zaczął wymachiwać nieporadnie swoją nową bronią. Martwiło go, że będzie musiał ją później oddać, ale czy to powinno być jego zmartwienie właśnie w tej chwili? Stał na arenie i zaraz miał odbyć swoją pierwszą walkę od dłuższego czasu.

Hagmar:
Na arene wyszedł wilk.

Elrond Ñoldor:
A oto i przeciwnik... pomyślał i schylił się. Wziął w rękę kamień, podrzucił lekko sprawdzając wagę i aerodynamikę, po czym cisnął celując w łeb. A nuż się poszczęści. Nie poszczęściło się. Kamień uderzył w ziemię pół metra od zwierzęcia. Wilk zaczął wściekle ujadać i rzucił się na człowieka.
Starzec czekał. Obserwował, wyszukiwał wszystkich możliwych wad w swoim przeciwniku. Ale jak to zwykle było z matką naturą, wad owych była bardzo mało, a może i wcale. Mógł co najwyżej wykorzystać agresję i wściekłość wilka, przez którą zwykle popełnia się błędy. Naszło go refleksja, że gdyby jakieś potężne zwierzę miało rozum i zdolność do reprodukcji podobną do człowieka, to na sto procent zawładnęło by światem. Tymczasem wilk był już przy Elrondzie i skoczył na zaskoczonego człowieka. Podobno najlepszą obroną jest atak. Nie zgadzał się z tym. Unik jest równie ważny i właśnie to mu przyszło do głowy jako pierwsze, a nie wymachiwanie młotem. Odskoczył w bok, upadł na kolana, ale szybko poderwał się i odwrócił. Wilk był szybki. Wystarczyła sekunda by był przy człowieku z chęcią odgryzienia mu tego i owego. Tak też postąpił, zanurkował w dół jak strzała, z rozwaloną paszczą, chcąc dosięgnąć lewej nogi nieszczęśnika. Elrond zręcznie odsunął ją do tyłu zmieniając środek ciężkości na prawą nogę, teraz wysuniętą. I wykorzystując ułożenie ciała uderzył z lewej, równolegle do podłoża. Cios nie był potężny, ale wystarczył by obić pysk wilkowi i przejąć inicjatywę. Przeciwnik zapiszczał i odsunął się. Elrond poszedł za ciosem, tym razem atakując z prawej. Wilk jednak nadal posiadał trzeźwość umysłu, toteż w porę odskoczył. Starzec zaczął się cofać. Widział że nie ma co powtarzać w nieskończoność łatwych do przewidzenia ataków. Tym razem chciał by bestia sama zaatakowała. Odsuwał się po lekki półkolu, trzymając Kruczy Dziób nisko. Tak jak przewidział wilk ponownie skoczył. Dystans między nimi umożliwił mu to. Elrond szybko odskoczył do tyłu na bezpieczną odległość i z całej siły grzmotnął nadlatującą bestię z dołu w żuchwę. Wilk upadł na ziemię, musiał być porządnie ranny. Elrond nie zwlekał, w dwóch krokach był przy przeciwniku i robiąc potężny zamach, rozłupał czaszkę małej bestii.
Otarł pot z czoła i podszedł do Respeva.
[Walka bronią obuchową: podstawowe techniki walki [50%]]

Hagmar:
Gratuluje.

Koniec -

Elrond - 200sz. złota

Isentor:
//Nic do zarzucenia.

Otrzymujesz:
3 brązowe talenty
100 sztuk złota

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej