Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kiedy przeszłość powraca

<< < (2/3) > >>

Eric:
Diomedes stał pomiędzy dwoma mężczyznami i z tępym wyrazem twarzy przysłuchiwał się ich wymianie zdań. Nie miał pojęcia o czym mówią. Sado... Psychopatą? Mordercą? W sumie... Z tego co usłyszał można było wyciągnąć podobne wnioski. Wyraźnie afiszował się ze swoim zamiłowaniem do bestialskiego mordu. Diomedes zacisnął pięści. Zaczęły lekko drżeć. Upadek Elanoi? Nie rozumiał. Nie wiedział, na ile poważna była ta sprawa. Oparł się o zimną, marmurową ścianę, by odsapnąć. Drżącą dłonią przeczesał klejące się do siebie kłębki włosów.

Hagmar:
Słabą masz pamięć. I myślisz że Cię stąd od tak puszczę? Pozwolę wolno hasać po Valfden i mordować? O nie. Twój los zależy od opinii czterech istot. Chociaż dla mnie jesteś... miłym i niespodziewanym trofeum. Gdybyś nie był aż takim psycholem... mógłbyś być pożyteczny.

Sado:
- Nie spieszy mi się, Aragornie. Kilkadziesiąt lat spędziłem, żeby stać się potężnym, więc parę dni w jakimś prowizorycznym więzieniu nie robi na mnie wrażenia, nawet jeśli miałbym być głodzony i torturowany.  Raz już umarłem, nie boję się też kolejnej śmierci. Jeśli będzie taka potrzeba, to zginę i wrócę ponownie. Co do mordowania niewinnych na Valfden, to nawet gdy byłem Draconem, nie zdarzało mi się takie coś. W końcu sam byłem strażnikiem sprawiedliwości, dowódcą armii. Może i nie jestem zdrowy na umyśle, jednak zawsze ceniłem sobie swobodę działań niż ograniczone możliwości. Gdybym szalał we własnym państwie, Isentor zauważyłby we mnie zagrożenie, a wtedy nie pożyłbym zbyt długo. Nie pozwoliłby mi także dołączyć do paktu. Skoro masz tak wspaniałą pamięć, to, bardzo proszę, przypomnij mi chociaż jedną ofiarę moich masakrycznych mordów, nie licząc bandytów, morderców i ludzi, którzy ośmielili się na mnie zaatakować. To na nich wyżywałem swą złość i upuszczałem szaleństwo. ÂŻadne dziecko nie padło moją ofiarę na Valfden i Marancie. Inaczej sprawa ma się na kontynencie. Skoro już zrobiłeś się taki rozmowy, Aragornie, powiedz mi, co ty takiego zrobiłeś dla naszego państwa?

Hagmar:
Tajemnica zawodowa Sado. Masz rację, u siebie nie zabijałeś. Twierdzisz że to tajne więzienie jest prowizoryczne? Ranisz mnie i tutejszego kata Kher. Co powiesz na układ co? Ty nikogo niewinnego nie zabijesz, ja dam ci środki na zemstę w zamian za twoją służbę w moich siłach. Ale jeśli wywiniesz numer... Tropiciele cię znajdą i zabiją. Bez żadnych pytań.

Sado:
- Próbujesz mnie przeciągnąć na swoją stronę? Aragorn, nie poznaję cię. Muszę jednak odmówić. Nie ze względu na zabijanie, o nie. Skoro jesteśmy odcięci od świata, a ja wywinąłbym jakiś numer, Isentor mógłby uwięzić tutaj moją duszę, a tego bym nie chciał. Zadowolę się ludźmi, których będę mógł zabić w świetle prawa. Chodzi o to, że nie chcę, byś ograniczał mi wybór. Jeżeli dojdę do wniosku, ze twa organizacja spełni me wymagania, sam do niej dołączę. Poza tym jest jeszcze druga sprawa. Nie jesteś w stanie zapewnić mi środków na zemstę. Domyślam się, że Darial nie miał problemów z zabiciem mnie, mimo że byłem jednym z najlepszych wojowników na wyspie, a na dodatek dobrym magiem, a ekwipunku mogli pozazdrościć mi najbogatsi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej