Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wprowadzenie do przygody - Maureen Inwe
LilithBlade:
Szybka i agresywna reakcja wilka oszołomiła Maureen. Ból w ramieniu spotęgował roztargnienie, jednak tylko na ułamek sekundy. Przyzwyczajona do agresji ze strony innych zachowała zimną krew i szybko dobyła miecza, zadając płynny cios w krtań zwierzęcia. Wbiwszy miecz mocnym ruchem przekrzywiła go i ustawiła klingę do pionu. ( w miejscu przekrzywiła go z pozycji równoległej do podłoża, na prostopadłą)
-Kurwa... - Zawyła. - Jak nie ludzie to zwierzęta...
Pchnięcie...
Isentor:
Wilk tuż przed śmiercią, pod wpływem bólu od zadanego ciosu docisnął zęby jeszcze mocniej. Z Twojej ręki popłynęła stróżka krwi. Wilk chwilę później wyzionął ducha. Twoja ręka nadal tkwi w uścisku jego pysku.
LilithBlade:
Wiedziona instynktem pomieszanym z resztkami zdrowego rozsądku. Spróbowała rozewrzeć szczęki bestii, dzięki adrenalinie udało się jej je rozewrzeć. Wyciągnęła rękę, a zdrową pogłaskała pysk martwego zwierzęcia.
- Dobrze się spisałeś, mój przyjacielu. - Samotna łezka spłynęła jej po policzku.
Wstała i spojrzała na drzwi, przez które najprawdopodobniej zaraz miał wejść Respav. Splunęła na ziemię i warknęła pełna gniewu.
- Niech jeszcze raz usłyszę od kogokolwiek, że wilki to bestie... Jakąż bestią trzeba być żeby wykorzystywać zaszczute i wygłodniałe zwierze do walki na arenie. Czyżby wielcy wojownicy Valfden, bali się, że moga doznać kilku siniaków? A może nie chcą zniżać się do poziomu rekrutów? Nisko upadliście...
Przywarła zranioną ręką do piersi i zacisnęła zęby.
Hagmar:
A jakim że durniem trza być by głaskać dzikie zwierze?! Darł się Respev gdy wbiegał na arenę. Ehh, solidna rana... wiem że boli... Kurwa mać! Idziemy z tym do magów. Kapitan założył prowizoryczny opatrunek, jednocześnie wpychając w drugą rękę pękaty mieszek z złotem.
Koniec.
Lilith - 200szt. złota i rana szarpana lewej ręki. Zgłoś się z tym do magów bo opatrunek to aby bandaż. Oczywiście ranę przemyto alkoholem.
Isentor:
Otrzymujesz:
2 brązowe talenty
100 sztuk złota
Nawigacja
Idź do wersji pełnej