Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wprowadzenie do przygody - Giuseppe Gordie
Gordian Morii:
Gdy tylko Respev zgodził się na przeprowadzenie mojego szkolenia bezzwłocznie udałem się na plac treningowy, gdzie oprócz mnie szwendało się kilku młodych chłopaków prawdopodobnie rekrutów straży miejskiej. Wiedziałem, że może być ciężko, gdyż moje umiejętności bojowo-sprawnościowe nie powalały na kolana, nie mniej jednak optymizm mnie nie opuszczał ruszyłem w kierunku budynkowi, który prawdopodobnie pełnił funkcję głównej placówki tutejszego posterunku. Na zewnątrz nie było nikogo więc dosyć pewnie podszedłem do drzwi i zapukałem. Nikt nie odpowiadał, lecz mimo to wszedłem do środka.
- Panie kapitanie?! - zawołałem chcąc zwrócić uwagę kogokolwiek.
Portret
Statystyki ekwipunku
Broń 1
brak
Broń 2
brak
Broń 3
brak
Broń 4
brak
Odzienie
Nazwa odzienia: Kubrak wędrowca
Rodzaj: brak
Typ: strój
Wytrzymałość: 1
Opis: Uszyty z 100 kawałków lnianego płótna.
Wymagania: brak
Pas
Sakiewka - 100 sztuk złota
Statystyki postaci
Specjalizacje
- Walka bronią sieczną [50%]
- Używanie zbrój miękkich
Umiejętności nabywane
- brak
Umiejętności rasowe
- Potencjał magiczny
- Potencjał chemiczny
- Ciało z gliny
- Ulubieniec bogów
- Bystry umysł
Magia
-brak
Hagmar:
-Baczność! Rozkaz wypowiedziany był spokojnym acz stanowczym tonem.
-Witam na podstawowym obywatelskim szkoleniu bojowym. Jestem Respev, ale tutaj mówi się do mnie sir. Nauczysz się tutaj jak wykorzystać posiadany potencjał bojowy, każdy go ma nawet mrówka. Z racji iż jest to poligon, obowiązują tu zasady bezpieczeństwa pracy...z higieną to już gorzej. Spocznij!
Tak mówimy
Tak myślimy
Gordian Morii:
Kapitan, który wyskoczył praktycznie znikąd dosyć mocno mnie zaskoczył.. prawie przestraszył. Nim jednak zdołałem cokolwiek powiedzieć wyskoczył na mnie z "żołnierską mordą" jak to zwykliśmy z Janem mówić widząc tych wszystkich ważnych wojskowych prowadzących swoje oddziały w różnych częściach świata. Co ciekawe mimo różnorodności kultur wszędzie panował ten sam motyw. Ja dowódca jestem pan i władca, ja potrafię krzyczeć, a wy morda w kubeł... jeśli można.
Nie było jednak czasu na rozmyślania, trzeba było strzelić piętami i wyprężyć się niczym struna gdy padła komenda "Baczność!".
- Rozumiem, sir! - starałem się odpowiedzieć tak jak powinien odpowiedzieć pewny siebie wojownik. Nawiasem mówiąc nie najgorzej to wyszło.
Hagmar:
Nie macie broni, idźcie do zbrojowni po miecz a potem stawcie się na arenie.
Gordian Morii:
- Tak jest. - odrzekłem i zdziwiony własną głupotą ruszyłem w kierunku zbrojowni. Kto normalny udaje się na szkolenie wojskowe nie zabierając ze sobą żadnego uzbrojenia? No właśnie, głupiec. Szczęśliwie jednak Respev wysłał mnie do zbrojowni, przez co raczej nie będzie źle.
Dotarłszy do punktu zagadnąłem pełniącego tam służbę strażnika.
- Witaj, polecono mi zgłosić się tutaj po miecz. Znajdzie się coś dla kadeta?
Strażnik tylko kiwnął głową i mamrocząc coś pod nosem zniknął za jednym z regałów tak licznie ustawionych w tym specyficznym magazynie.
Gdy po chwili wrócił z jakimś tam prostym mieczem rzucił go na ławę przede mną i polecił zwrócić broń zaraz po treningu. Oczywiście nie miałem innego wyjścia jak przystać na jego ofertę i zabierając broń ruszyłem w kierunku areny, gdzie prawdopodobnie miało odbyć się samo szkolenie praktyczne.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej