Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tańce z liszami - Na ratunek Aragornowi

<< < (105/118) > >>

Eric:
Diomedes nie miał żadnej broni do cichego zabijania, tak więc musiał zdać się na siłę swoich ramion i przewagi zaskoczenia. Adamus skupił na sobie uwagę straży, ale on i Zeyfar ciągle zostawali w cieniu. Normalnie nie ociągałby się i radośnie wybiegł z mieczem na środek, by brutalnie rozczłonkować przeciwnika, ale teraz nie mógł uszkodzić pancerzy, bo to one były im potrzebne. Czekając więc na dobry moment, cały czas zbliżał się do zdezorientowanej grupy. Nim jeden ze strażników zdążył wszcząć alarm, Diomedes doskoczył do niego i uderzył łokciem w potylicę głowy. Przeciwnik padł nieprzytomny. Młodzieniec doskoczył do kolejnego. Zręcznie uchwycił jego głowę i stanowczo przekręcił, skręcając mu kark.


3/7

Anette Du'Monteau:
Para dłoni wynurzyła się z cienia chwytając jednego z strażników. Jego sylwetka zniknęła w mroku, z którego dało się usłyszeć jedynie chrupnięcie, a potem cichy odgłos jakiegoś ciężaru opadającego na ziemię. Kolejny z strażników zauważył Adamusa. Jednak tylko drgnął nieznacznie. Młody łowca zauważył dziwny błysk przy jego szyi. Sterczał z niej koniec głowicy srebrnego sztyletu. Legionista zarzęził chwilę i padł przed adepta. Ostatni nim zdążył zareagować i powiedzieć choć słowo, poczuł ucisk na szyi. Nie widział cienkiej linki zaciskającej się na jego szyi, mógł jedynie ją poczuć i to jak odcina mu dopływ tlenu. Strażnik zaczął stopniowo przybierać barwy fioletu. Nim zmienił się jeszcze bardziej zdążył stracić przytomność, a może nawet i życie. Linka z szyi zniknęła, natomiast ciało zsunęło się na podłogę.
0/7

Eric:
Diomedes klepnął maurena przyjaźnie w ramię.
- Dobra robota - pochwalił. - To teraz trza ich rozebrać. Jakoś mi się to nie widzi. Może niech Adamus to zrobi? - uśmiechnął się przesadnie i oparł się o ścianę. Akcja wyszła nad wyraz dobrze. Teraz trzeba było tylko ukraść pancerze i ukryć ciała, żeby nie napytać sobie biedy. Diomedes nie tracił jednak ostrożności. Cały czas czujnie obserwował obie strony korytarza.

Adaś:
-Phi niech każdy rozbiera swoje ofiary.
Powiedziałem z lekką pogardą w kierunku Diomedesa po czym zacząłem ściągać pancerze ze swoich ofiary.

Anette Du'Monteau:
Mauren bez protestu ograbił swoje ofiary z ubrań i reszty ekwipunku. Przy jednym z ciał znalazł klucze, więc otworzył pierwszą lepszą cele i tam zostawił ciała. Klucze oczywiście schował, mogły się mu jeszcze przydać. Przecież nigdy nie wiadomo co więcej mogą otwierać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej