Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tańce z liszami - Na ratunek Aragornowi
Dragosani:
Gdy "szczury kanałowe", jak ich przyjaźnie określał Zeleris w myślach, ruszyły do wspomnianych kanałów, Dracon udał się do magazynu polowego, gdzie miał otrzymać ładunek czarnego prochu. Dość spory ładunek. Taki, który mógłby po prostu rozerwać go na strzępy, gdyby wybuchł przedwcześnie. A to nie byłoby zbyt miłe. Flamel wszedł do namiotu.
- Dobry. - przywitał się, jak nakazywała kultura. - Przyszedłem po proch... miało być trzydzieści kilogramów... - powiedział.
Elrond Ñoldor:
- Ty pierwszy... - powiedział Nosfer wyłaniając się nie wiadomo skąd.
Hagmar:
Ehe, tamten plecak. Magazynier, krasnolud bo jakże inaczej, wskazał na ogromny plecak leżący w kącie. Tylko uważaj, lont pali się dziesięć sekund.
Dragosani:
- No dobra. - mruknął Dracon i spojrzał na plecak. Skrzywił się. To po prostu MUSIAÂŁ być plecak. Nie było innej opcji. Cholerny plecach, noszony na plecach! Tam gdzie Zeleris miał cholerne skrzydła! I gdzie po prostu nie można założyć plecaka! Flemal warknął coś pod nosem i podszedł do pakunku. Wziął go i okręcił kilka razy w dłoniach, nie bardzo wiedząc jak to to założyć. W końcu założył go, lecz z przodu, na piersi. Wyglądało to dość niecodziennie, ale cóż. innego sposobu nie było. Ruszył do wyjścia z namiotu. - Na razie, krasnoludzie. - powiedział do magazyniera. - I trzymaj kciuki. - dodał, po czym wyszedł. Miał jeszcze odrobinę czasu, więc postanowił wykorzystać go na oczyszczenie umysłu i medytacje. Usiadł więc obok namiotu generała i zamknął oczy. Wiedział, że gdy nadejdzie mrok i czas na akcję, Kain z pewnością powiadomi go o tym.
Gunses:
- Proszę bardzo - rzekł Ra i wskoczył do dziury. Gdy tylko spadł poniżej wyłomu otoczyła go czerń kanału. Wylądował na prostych nogach, jakoby zeskakiwał za trzech centymetrów a nie trzystu. Szybko odsunął się od dziury, ustępując miejsca pozostałym. Odrzucił kaptur płaszcza, ukazując sznurowana na głowie szatę i maskę przytwierdzoną rzemieniami i klamrami. Rzecz jasna ukazując to tylko tym, którzy widzieli w ciemnościach. Wampir poły płaszcza zaczepił za specjalne haczyki na pasie, odsłaniając się lekko. Miało to zapewnić pewny marsz bez szurania o płaszcz. Gunses rozejrzał się, zlustrował pomieszczenie, chciał wiedzieć jak wyglądają kanały pod stolicą Imperium.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej