Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tańce z liszami - Na ratunek Aragornowi
Eric:
Diomedes podprowadził konia za uzdę i przywiązał go blisko namiotu. Migiem wskoczył do namiotu, gdzie ustawił się obok Zeyfara, by mieć jak najlepszą pozycję do swobodnej obserwacji wydarzeń. Chętnie wysłuchałby planu okolicznego przywódcy. W końcu to oni mieli więcej czasu na obcowanie z barierą, to też mogli już wpaść na jakiś sposób jej obejścia. Z wyczekiwaniem spoglądał na reakcję.
Hagmar:
Wysoki starszy człowiek w pełnej mithrilowej zbroi wyprostował z nad stołu. Generał Kain, dowodzę tym cyrkiem. Plan jest taki, skromny oddział zostanie teleportowany tu. Generał wskazał na mapie punkt nie opodal pałacu. To Boska Wieża, trzeba ją wysadzić a bariera zniknie. Podobno. Waszego łuskowatego przyjaciela trzymają w Forcie Mortis to trzy dzielnice na zachód od wieży, to więzienie polityczne. Om trzyma tam tych których zabic "nie może".
Eric:
- A czy skromny oddział da radę coś zdziałać na terenie wroga? - wtrącił się. - Bo mam wrażenie, że posyłacie tych żołnierzy na niemalże pewną śmierć. Ilu ludzi liczy sobie ta drużyna? - zapytał i postukał się po policzku w zadumie.
Hagmar:
Udzieliłem Ci głosu larwo? Rozmawiam z twoim dowódcą nie tobą. Jeżeli wszyscy ÂŁowcy to takie cioty to Ci współczuję Navarre.
Eric:
- Nie jestem pod jego komendą - sparował. - I nie pozwolę się poniżać. Zadałem pytanie. Oczekuję odpowiedzi - powiedział i zmierzył rozmówcę zimnym, bezuczuciowym wzrokiem, wymagającym wręcz posłuszeństwa.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej