Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tańce z liszami - Na ratunek Aragornowi

<< < (44/118) > >>

Nessa:
   Ciężko określić, czy elfka bardziej się zdziwiła, czy przeraziła. Dracon był nieprzewidywalny, a tak uroczy gest do niego po prostu nie pasował. Z drugiej strony wielki szpon kierujący się do delikatnej elfiej skóry mógł przestraszyć i najdzielniejszą dziewuszkę. Nuda na szczęście nie miała czasu na rozważanie przebiegu sytuacji, swoich uczuć czy intencji maga, gdyż podszedł do nich biedny, kaszlący nowicjusz. Jak się okazało charakterek miał bardzo zbliżony do Zelerisa. Elfka zaczęła chichotać, widząc jego "próbę jakości". Niezręczność gdzieś uleciała. Trwało to dłuższą chwilę, ale dziewczyna w końcu się opanowała. Wytarła łzę, która właśnie spływała po jej policzku, przy okazji sprawdziła, czy dracon nie uszkodził jej skóry. Wiadomo, różnie to bywa z tak wielkimi szponami.
- Nuda - dygnęła lekko. Po tym, jak się przedstawiła, popatrzyła na maga z nieukrywanym rozbawieniem. Ciekawa była jego reakcji.

Elrond Ñoldor:
Gdy podchodził do stolika pomacał się po masce i dostał olśnienia. Rzemieślnicy, którzy ją wykonali, zostawili otwór otoczony mechanizmem by przez niego mówić i oddychać. Musiał sprawdzić jak zadziała, gdy wleje przezeń płyn do ust.
- Ano napić się. Witam, Nosferatu moje imię brzmi... - Gdy to powiedział wyciągnął dłoń w geście przywitania.

Eric:
Diomedes mimowolnie również zachichotał. Przyjął bardziej dumną postawę (co z zamierzenia miało wyglądać dość komicznie) i wypinając pierś do przodu, pogrzmiewającym głosem przedstawił się, jako wymagała szlifowana przez lata kultura.
- Mnie zaś zwą Diomedesem - uśmiechnął się szczerze, odsłaniając dwa rzędy perłowo białych, dużych zębów i z zaskoczenia chwycił dłoń młodej elfki i elegancko ją ucałował. Czynem tym najpewniej rozzłościł Zelerisa, który widocznie starał się zagrywać nieco bardziej subtelnie. Tak czy tak, Diomedes wyglądał, jakby irytowanie dracona sprawiało mu niezłą radochę, ba, było dla niego niemalże pozaziemską rozkoszą!
- Miło poznać - dodał. - Widzę, że Zeleris się panią zainteresował. To znaczy, że musi być pani wyjątkowa! - rzekł, a dzika radość z denerwowania mistrza nadal gnieździła się w jego oczach. Nie zwracał się do elfki jeszcze po imieniu, po prostu nie był pewien, czy tak by wypadało.

Izabell Ravlet:
A ja stałem i patrzyłem w morze. Piękny był to widok. Wręcz niezwykły. Odwróciłem się jednak w stronę pokładu i co zobaczyłem? Adamus i zakonnik oraz jeden z zamaskowanych mężczyzn zeszli pod pokład. Pozostała dwójka w maskach rozmawiała ze sobą. Podobnież Patty i Zeyfar. Zeleris dotykał Nudę, zaś Diomedes głaskał po twarzy Zelerisa. Uśmiechnęłem się. Taki widok nie zdarza się często. Stałem tak dłuższą chwilę, przyglądając się kompanom i licząc na to, że ktoś poczuje mój wzrok na sobie i zaproponuje rozmowę...

Adaś:
Gdy tylko Nosferats się przedstawił i podał dłoń lekko się dźwignąłem, także mu podałem dłoń i przedstawiłem się:-Zwą mnie Adamus.. Po czym siadłem, i ponownie rozlałem wino tylko że teraz do trzech kubków. Nie bardzo wiedziałem co mam w tym momencie mówić, jak rozpocząć rozmowę. Więc powiedziałem pierwsze co mi do głowy przyszło:
-Widzieliście kiedyś smoka?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej