Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tańce z liszami - Na ratunek Aragornowi

<< < (40/118) > >>

Eric:
Diomedes spojrzał na pulsujące żyły na demonicznej ręce brata. Odsunął się kawałeczek i grzecznie powiedział:
- Hm, może innym razem. Twoja łapka mogłaby mnie unicestwić i nie byłoby ze mnie żadnego pożytku w najbliższym czasie - usprawiedliwił odmowę.
- Przecież ja na nich wcale, a wcale nie naciskam - zarechotał. - Po prostu uważam, że to tak trochę nieładnie się wpieprzać do kompanii nawet nie pokazując twarzy. Skąd mamy wiedzieć, że możemy im ufać?

Gunses:
- A czy my mówiliśmy, że możecie? - zapytał bezczelnie Ra stając naprzeciwko Dioma - Jednakże jak i ja mam ufać Tobie, skoro nie ufasz mi?

Eric:
Diomedes zmierzył Ra zimnym wzrokiem. Jego zachowanie stawało się coraz bardziej śmiałe i bezczelne. Zaczynało działać Nivellenowi na nerwy.
- Nie zależy mi na twym zaufaniu - burknął. - Nie wiem nawet kim jesteś. Nie śmiesz nawet pokazać twarzy. Ty mnie zaś widzisz w całej okazałości. To tak jakbyś miał częściową przewagę nade mną. Pod maską możesz być każdym. Nawet wrogiem wysłanym na przeszpiegi - uargumentował wypowiedź wyraźnie przechodząc we wrogi ton.

Dragosani:
Dracon dostrzegł, że elfka zaciera dłonie. Mogło to mieć cztery znaczenia. Po pierwsze, elfka mogła właśnie knuć jakiś podstępny plan. Po drugie, mogła być po prostu chciwa i już zacierać ręce na łupy z wojny. Po trzecie, mogła być nerwowa, za ten gest być jej tikiem. I po czwarte, mogło być jej zimno. Po dogłębnej analizie poznanych faktów i poszlak, iście detektywistyczny instynkt Flamela podpowiedział mu, że właściwą jest opcja czwarta. Mag pożałował, że nie miał -płaszcza. Mógłby teraz zdjąć go i nałożyć na ramiona elfki. Ha! Ależ by Diomowi szczęka opadła! Jednakże mag miał tylko szatę, a zdjęcie jej raczej nie wchodziło w rachubę. Użycie magii również odpadało. Taka chociażby ognista aura tylko wzbudziłaby panikę wśród prostych marynarzy. Nie mogli wszak wiedzieć, że owa aura nie mogła podpalić statku.
- Zimno ci? - Dracon zapytał z troską. - Możemy zejść pod pokład. Tam pewnie będzie... przytulniej i cieplej. zaproponował.

Gunses:
- Mam nad Tobą przewagę. Nie zmuszaj mnie, bym jej użył - rzekł przekrzywiając głowę w jedną stronę - Ale jeśli za dużo Ci zapału, możemy ugasić go w wodzie - po czym zwrócił się do Anvarunisa
- Panie, wydaje się, że natura obdarzyła Cię większym rozumiem niż Twego brata. Racz go pohamować. Nie ręczę za siebie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej