Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tańce z liszami - Na ratunek Aragornowi
Anette Du'Monteau:
-Coś się znajdzie panie. Spróbuj pod pokładem. Zejdź na dół i wejdź do kabiny po prawej stronie. Tam jest schowek z użytecznymi rzeczami. Powinna być wędka czy dwie i trochę przynęty. Ostrzegam jednak, że połów na tych wodach nie zawsze jest owocny. Słuchając słów kapitana ruszyłeś pod pokład i w krótkim czasie odnalazłeś sprzęt, dokładnie tam gdzie powiedział mężczyzna. Zadowolony w głębi duszy wynurzyłeś się z powrotem na pokładzie niosąc dumnie wędkę i pudełko z przynętami różnej maści. Była tam zarówno żywa menażeria, jak i błyskotki. Niektórzy rybacy wierzą, że tak jak sroki, ryby lubią gdy coś się błyszczy.
Mogul:
Na widok wędki przypmniały się czasy, w których chodził z chłopakami na ryby. Tamte chwile były przyjemne, więc czemu ich nie powtórzyć. Jednak nigdy nie łowił na pełnych wodach, na poruszającym się statku. W dodtaku kapitan orzekł, że ciężko mu będzie coś złowić na tych wodach. W czasie gdy sprawdzał sprzęt, żyłkę, kołowrotek, zaczął się zastanawiać jaką przynęte miał wybrać. ÂŻywe robaczki, czy może błyskotki. Larwy były malukie, ale ryba mogła wyczuć smak, za to błyskotki byłoby więcej widać. Spojrzał w wodę, była dosyć czysta i przejrzysta, więc chłopak zdecydował się na drugą opcję. Wyszukał z przynęt, wielką sztuczną dżownicę, która połyskiwała na czerwono. Zahaczył ją, znalazł dogodne miejsce i zarzucił wędką. Słychać było lekkie plum. Teraz wystarczyło czekać, aż coś weźmie. Nacjo skupił się, by w czasie brania być gotowy.
Elrond Ñoldor:
Nosfer nie chcąc przeszkadzać Diomedesowi i jego bratu, zagadał do Ra. W końcu zawsze znajdzie się jakaś okazja by porozmawiać z czarnoskórym osobnikiem.
- Musimy sobie domontować takie zmyślne rurki z elastycznego tworzywa, przez które będziemy mogli pić. Ta maska jest do dupy - stwierdził ledwo co poruszając ustami.
Gunses:
- Maska jak maska - rzekł Gunses - Nie ma być wygodna, ma zapewnić dyskrecję, a taką funkcję jak na razie spełnia całkiem nieźle. Ale nie mogę doczekać się już walki... Krok, cięcie, odskok, krok, parada, uskok, doskok, uderzenie, parada, cięcie, krok, cięcie, uskok i tak cały czas. To najpiękniejszy taniec jaki dane mi było poznać do tej pory.
Adaś:
Zszedłem pod pokład, rozejrzałem się. Gdy tylko ujrzałem kucharza podszedłem i poprosiłem gestem o dwa kubki i butelkę sake. Nie brałem więcej bo widziałem że za mną idzie tylko Julian. Wziąłem "sprzęt" i usiadłem przy pustym stoliku po czym rozlałem do kubków po trochę wina. Podsunąłem kubek bliżej Zakonnika i się go spytałem:
-W bractwie pozwalają wam pić?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej