Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tańce z liszami - Na ratunek Aragornowi

<< < (32/118) > >>

Patty:
Otrząsnęłam się z zamyślenia, w jakie popadłam, obserwując morze. Nadal budziło we mnie pewną zadumę i chęć rozmyślań, zupełnie inaczej niż ląd. Spojrzałam na bok, patrząc prosto w oczy maurenowi, okutanemu w dziwny, miękki strój. ÂŁowcy nie mieli za grosz wyczucia stylu. Widocznie ich zawód tego nie wymagał.
- W pewien sposób tak - odparłam Zeyfarowi - To były... specyficzne czasy - splotłam dłonie, opierając je o reling. Przed oczami migały mi wspomnienia z czasów, gdy zaokrętowałam się na piracką łódź - Wiesz, sporo wtedy zrabowałam złota. Pewnie nawet jeszcze gdzieś leży...

Anette Du'Monteau:
-Stare pirackie bajania. Pewnie gdyby odnaleźć to całe złoto z wszystkich legend i ukryte przez kapitanów można by się nieźle urządzić po wsze czasy. - odpowiedział. -Z ciekawości, ile miałaś lat, gdy zaczęłaś przygodę z "wilkami morskimi"?

Patty:
- Zdziwiłbyś się, ile tego złota tak naprawdę było - zaśmiałam się cicho, wspominając kufry pełne złota i luksusowych tkanin. ÂŻałowałam teraz, że nie miałam tego wszystkiego pod ręką, ale przynajmniej były bezpiecznie schowane. W dość dobrej skrytce. Słysząc pytanie o wiek, zamyśliłam się na chwilę - Tak naprawdę to niecałe szesnaście. Kilka miesięcy żyłam jako banitka, potem zaokrętowałam się na statek, "Ophelia". Piękny galeon, porządnie wykonany. Tęsknię za tym statkiem, szkoda mi go trochę...

Nessa:
   Odpowiedziała szerokim uśmiechem. Dracon kłamał - on na pewno jest chory! Przecież żartuje bez jakiejkolwiek złośliwości! Może coś knuł, może nie. Elfka nie chciała wnikać.
- Nie lubię morderstw. Specjalizuję się w rytualnych gwałtach - jej słowa wyprzedziły zdrowy rozsądek i dobre wychowanie. Zaczerwieniła się lekko i spuściła wzrok. Taki żarty nie były w jej stylu, więc szybko odpowiedziała na pytanie Zelerisa:
- Smoczy ogon ci się marzy? - badawczo popatrzyła na maga. - Wolałabym ich nie spotkać. Jeden był trudnym przeciwnikiem, a Om zapewne "ma" ich więcej. Byłoby ciężko i pewnie wielu żołnierzy by tego nie przeżyło. Chociaż lecący smok to genialny widok - rozmarzyła się lekko. Rozmowa jest świetnym lekiem na chorobę morską. Po chwili otrząsnęła się i dodała:
- Jak chcesz, to idź do naszych nowych kompanów. Może będą na tyle mili, że odpowiedzą na twoje pytania.

Anette Du'Monteau:
-Czyżby zatonął? Czy po prostu tęsknisz za załogą pływająca gdzieś po morzach i dalej łupiącą handlowce? Zwykle nikt nie opisuje piratów jako dobrych ludzi, ale pewnie w czasie podróży z nimi stali się jakby drugą rodziną. W końcu cię przyjęli i zaoferowali możliwość zarobku. Nie miałaś z nimi problemów na jakimś tle? Zgraja mężczyzn, a ty młoda panienka... - powiedział pozwalając dziewczynie odpowiedzieć i dokończyć zdanie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej