Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tańce z liszami - Na ratunek Aragornowi

<< < (22/118) > >>

Julian:
Słysząc maurena, powiedziałem do Adamusa:
-Oho, będzie się działo. Kończmy jedzenie i przygotujmy się. A ja schowam wino, aby zostało troszkę na później. . Zgaś proszę ogniskopowiedziałem do przyjaciela i odszedłem w stronę reszty wojowników.

Devristus Morii:
Jeśli dobrze usłyszałem, że to Wypaczeni Wojownicy to mamy już ich pierwszą słabość uśmiechnął się mag A mianowicie wszystkie istoty wypaczone są niejako pomiotem zaświatów, co sprawia, że są bardzo wrażliwe na wszelakie oznaki kultu bogów powszechnie uważanych za strażników dobra. U nas głównym takim bogiem jest Zartrat.. Kontakt z błogosławioną bronią powoduje u nich straszliwy ból i oparzenia, które przy dłuższym kontakcie mogą być przyczyną nawet zwęglenia kończyny. Dodatkowo aura otaczająca takie przedmioty działa odstraszająco na istoty tego typu. Ciekawe czy członkowie z Bractwa posiadają taką broń?


Dragosani:
Od czasu przejścia przez portal, Zeleris usadowił się pod drzewem i medytował. Lubił to robić. Medytacja pozwalała oczyścić umysł. Sprawiała, że stawał się krystalicznie czysty. I skupiony na celu. A jak wiadomo właśnie te cechy są pożądane u magów. W końcu jednak nadszedł czas zbiórki i wymarszu. Dracon podniósł się z ziemi i otrzepał szatę z trawy i ziemi. Wyłamał sobie palce, co wywołało miły dla ucha chrupot kości. Dopiero teraz spostrzegł, że do grupy dołączył Devristus. Podszedł zatem do swojego przełożonego.
- Więc jednak dołączyłeś do nas... - zauważył błyskotliwie. - To dobrze. Przyda się twoja pomoc.

Anette Du'Monteau:
-Niestety Wielki Mistrzu, wiem że nie posiadają takowej broni. Jeszcze nie.
-Ruszamy do portu! - krzyknął Navarre do reszty. Z kilkoma miejscowymi na przedzie drużyna ruszyła przez wioski ku największej w tym rejonie przystani.

Gdy już tam dotarli zobaczyli mnóstwo cesarskich statków. Praktycznie ledwo się mieściły. Wiadomym było, że to wszystko z powodu kampanii prowadzonej przez Cesarstwo Katai wobec Imperium. Do takiego stanu szczególnie przyczyniła się obecna misja. Zeyfar podszedł do człowieka z załogi pewnego okrętu. Po krótkiej wymianie zdań odwrócił się do towarzyszy.
-Pakujcie się na pokład. Za chwile przyjdzie nam wypływać. - poinformował


Wtedy w stronę maurena zbliżał się krasnolud. Przystanął i wcześniej lustrując Zeyfara badawczym spojrzeniem wyciągnął rękę. W ustach trzymał fajkę co jakiś czas pykając.
-Zeyfar Navarre z Samotnych ÂŁowców? Jestem Gradan Faltardem, jeden z dowódców oddziałów Ekkerund. Przybyliśmy na wezwanie tak jak obiecaliśmy. Będziemy razem wojować łowco.
-Miło mi to słyszeć Gradanie. Dobrze mieć was z sobą. Za chwilę ruszamy, zatem dokładniej rozmówimy się w obozie na wyspie. - odpowiedział ściskając krasnoluda powyżej nadgarstka.

Adaś:
Powolnym krokiem wszedłem na statek. Ulokowałem się spokojnie przy burcie i obserwowałem zawieruchę na okręcie. Pomyślałem sobie że jednak mamy z kim wojować widząc wszystkich żołnierzy, a to dopiero był jeden okręt. A tylko chyba Cesarz wie ile tych okrętów wypływa z portu. No ale nic podobała mi się teraz nasza pozycja. Gdy tak sobie siedziałem zacząłem rozmyślać nad poprzednią misją. Ciekawiło mnie także jak daleko front się posunął od naszej ostatniej wizyty.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej