Tereny Valfden > Dział Wypraw

Jesienny spacer

<< < (8/12) > >>

Anette Du'Monteau:
Przysiadłem w jednym z kątów pracowni i zakładając nogę na nogę zacząłem nucić znaną w moich regionach melodię. Przy okazji rozglądałem się w pracowni krasnoluda. Wszędzie mnóstwo narzędzi, pyłu, materiałów i reszty tego oprzyrządowania. Nawet nie wiedziałem do czego służy połowa z nich. Jako kupiec obeznano mnie z niektórymi prawidłami płatnerstwa i kowalstwa, lecz teraz niewiele pamiętałem z lat nauki.
-Skąd znasz tego płatnerza Ellthariasie? - zapytałem będąc ciekawym

Gordian Morii:
- A to kolejna historia na wieczorną rozmowę przy szklaneczce wina. Hugufa, bo tak na imię ma ten krasnolud poznałem jakiś czas temu, gdy razem z innym bratem przyjęliśmy prośbę o wygnanie zjawy, która zamieszkała w piwnicy pod chatą. Po rozmowie z duchem okazało się, że w tym miejscu znajdował się grobowiec pewnego żebraka, który zginął z rąk bandy głupiego motłochu. Duch zmarłego nie mógł znaleźć spokoju, przez jakieś tam przewinienie a zbudowanie domu na jego grobie jeszcze pogorszyło sprawę. Ostatecznie udało nam się rozwiązać problem zjawy i szczątków. Przenieśliśmy je do pobliskiej krypty grobowej pewnego szlachcica, który okazał się być ojcem tego żebraka... To strasznie długa i zawiła historia. Jeżeli będziesz miał ochotę, to kiedyś Ci ją opowiem.

Anette Du'Monteau:
-Z chęcią udam się kiedyś na wieczorną rozmowę do waszej braci, o ile tylko uzyskam zezwolenie. Mogę zagwarantować butelkę czy dwie świetnego, kadeveńskiego wina. Mam jeszcze trochę w spiżarce. Jeśli byłbyś chętny rzecz jasna.

Izabell Ravlet:
Aż przypomniało mi się, jak jeszcze z Patty i mistrzem Gordianem byliśmy na dziwnym cmentarzu. Grasująca tam zjawa była duchem człowieka, którego problemem było to, że był nikim. Ale to też dłuższa opowieść. Zakonniku, znasz może Patty? - wspominałem jedną z najbardziej niesamowitych chwil swego życia

Gordian Morii:
- Jeśli dorobię się zakupu domostwa w lepszej dzielnicy to tam się spotkamy. Wolałbym nie zapraszać nikogo do Bractwa, gdyż może być to trudne do zaakceptowania przez innych braci. - odparłem łowcy. W między czasie przy kontuarze pojawił się krasnolud niosąc ze sobą kilka paczek.
- Tu macie kolczugi, zaraz przyniosę resztę.

-Oczywiście, że ją znam. Wszak to ja wprowadzałem ją do Bractwa.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej