Tereny Valfden > Dział Wypraw
Czara goryczy
Elrond Ñoldor:
- ÂŚwietnie walczył - ocenił Nikolai lądując miękko ze skoku, jaki oddał z urwiska. - Pokonać dwie dwumetrowe bestie, mając jeszcze pięć na karku. Większość wojów miła by problem z samymi dwoma bestiami - Niko podszedł do truchła i przechylił jego głowę w swoim kierunku. Być może widział już tą twarz, a jako Wampir, miał dobrą pamieć, a na dodatek był wzrokowcem.
Rikka Malkain:
Potwory były już martwe, Gunses i Nikolai przyglądali się ciału poległego wojownika, Ocian stał nad trupem ostatniej bestii, a Aerandir i Pienik stali wyżej, na krawędzi urwiska. Tymczasem Garik podszedł do worków ze złotem. Podniósł je i zajrzał do obydwu. -Piękne i brzęczące...- pomyślał i szybko dobrze zawiązał. Następnie już z workami na ramieniu podszedł do pozostałych, oglądających ciało.
Gunses:
- Zaiste dobry przeszedł trening - stwierdził Gunes, mówił na tyle głośno, aby każdy mógł go słyszeć - Był zaskoczony, zapewne rzucił worki na ziemię i zaczął ucieczkę, spójrzcie na ślady stóp na błocie, są głębokie i odpowiadają pierwszej części stopy, to oznacza sprint, uciekał porzuciwszy zdobycz, jednak jak widać po tym obrazku to człowiek. Nie zdążył uciec, a i walka z bestiami, którą podjął bo nie miał innego wyjścia nie podziałała - Wampir poczekał, aż ciało obejrzy Nikolai
- Rozpoznałeś go?
- Kiedyś... - rzekł Zastępca Gunsesa - Kiedyś go gdzieś widziałem. Przypadkiem. Nocna porą w mieście wpadliśmy na siebie. Poznaje po rysach twarzy, chociaż z jego obecnej miny bym go nie poznał - Nikolai odsłonił twarz innym. Rozwarte szeroko oczy, zaszklone, nieobecne, rozwarte usta na których zastygnął wyraz krzyku.
- Ocian sprawdź czy nie ma czegoś przy sobie - rzekł Gunses - A Ty, Pienik, trzymaj się blisko Aerandira. Człowieku.
Gdy Ocian podszedł przeszukać zwłoki Gunses spojrzał na wracającego najmłodszego ze swych synów. Garika
- Dużo tego będzie? - spytał Cadacus
- Kilkanaście świecidełek - odrzekł Garik - Na moje oko to cos koło 300-400 sztuk złota, zależy u kogo sprzedać...
-Popatrzcie co znalazłem... - rzekł Ocian wstając. To, że miał w jednej ręce jakiś mieszek nie było ważne, ważniejsza była druga ręka. Podniósł w górę dłoń w której trzymał chustę. Niebieską z wyszytym czerwonym, wręcz krwawym krukiem.
- A to Ci niespodzianka... - powiedział Gunses
Mogul:
- Nasz "przyjaciel" z krwawych kruków. Słowo przyjaciel Ocian powiedział z wyczuwalną ironią.
- Biedny, co z nim zrobimy? Czekając na odpowiedź chłopak sprawdził co znajduje się w mieszku.
Gunses:
W mieszku był składany nożyk, jakiś pęk kluczy, pierścień, trochę wosku, krzesiwo.
- Jak to co zrobimy? - Gunses przestąpił z nogi na nogę - To proste. Umarł. Stanie się cząstką natury. W zasadzie, od zawsze do niej należał. Teraz będzie scalony z nią na dobre. Chyba czas wracać, dochodzi czwarta nad razem. Zaraz zacznie świtać...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej