Tereny Valfden > Dział Wypraw
Czara goryczy
Mogul:
Chłopak tylko uśmiechnął się krzywo, na widok zaistniałej scenki i zdenerwowanego Gunsesa. Nie dziwił się temu, przecież nie wie, czy może zaufać nowemu. Ocian naciągnął cięciwę ze strzałą, wycelował, przez chwilę wstrzymując oddech i strzelił. Strzała powędrowała w szyję, w ten punkt, o którym mówił jego mistrz. Bestia padła. Ucieszył się, jednak po chwili zdał sobie sprawę, że Garik pędził sam na te robale. Rzucił łuk obok, i zaczął schodzisz szybko z urwiska. W między czasie wyciągnął swój miecz.
//: 2/7 Rotishe
Vitnir:
Aerandir wymierzył różdżkę w jednego z pozostałych przy życiu robali. Następnie wymierzył nieco przed pędzącym Rotishem. IGOI - a z różdżki popłynęła fala ognia formująca się w kulę. Rotish zajął się ogniem, panicznie machał odnóżami, próbując w niego mniemaniu ugasić swe ciało. Wampir obserwował żywą pochodnie, niczym dziecko ognisko rozpalone wraz z swym ojcem podczas pierwszego polowania - pełen dumy. Rotish po chwili zamarł, teraz leżał na ziemi, jedyny ruch jaki wydawał to drganie przednich odnóży, może to za sprawą ognia, może pośmiertny odruch.
1/7 Rotish
Rikka Malkain:
//Planowałem najpierw zgarnąć złoto, a potem odejść, albo i żebyśmy je np. ostrzelali, ale kolejność w sumie bez różnicy...
Garik znajdował się na dole, pozostałe przy życiu potwory już do niego pędziły. Szybko wyciągnął różdżkę i wstrzelił dwie kule ognia w kierunku najbliższego potwora.
Mogul:
Ocian znalazł się już na samym dole. W międzyczasie Aerandir zabił swoją różdżką jednego robala. Został się ostatni i wampir już wiedział, że to on go zabije. Nigdy nie spotkał jeszcze tych stworzeń, nie wiedział jak walczyć z nimi na bliskie odległości. Wtedy przypomniał sobie walkę z Anghekami. W pewnym stopniu oba stwory były podobne. Chłopak podbiegł bardzo blisko stwora, który szedł w stronę Garika, który rzucił kulą ognia. Stwór zauważył go, ale za późno, tak jak planował Ocian. Gdy odwrócił głowę, miał odkrytą szyję, w to miejsce ciął wąpierz, używając dosyć dużo siły. Polała się krew prosto na niego, a stwór upadł bezwładnie.
ZERO
Gunses:
Gunses zeskoczył z urwiska wylądował miekko na ziemi.
- No to sprawę bestii mamy za sobą... - rzekł przechodzac się miekko pomiędzy truchłami bestii. Podszedł do trupa. Był on zmasakrowany od szyi w dół. W zasadzie nia miał brzucha i większej części klatki piersiowej.
- Ciekawe co za jeden... - rzekł patrząc na zamaskowanego.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej