Tereny Valfden > Dział Wypraw
Czara goryczy
Gunses:
- No to wszyscy jesteśmy w komplecie - rzekł Gunses - Słońce zaszło za korony drzew, możemy spokojnie opuścić karczmę. Chodźmy więc, czas ucieka - wstał, wsunął krzesło na swoje miejsce, naciągnął rękawice, zarzucił na ramiona płaszcz. Nie zakładał kaptura. Miasto spowijał cień, a zresztą był na swoich ziemiach. W mieście ludzi należącym do Wampira. Ludzie byli tu dość przyjaźnie nastawieni do Wampirów. Nie brakowało też i zapaleńców, którzy gdyby mieli większe możliwości posłaliby wszystkich nieludzi do piachu. Na szczęście tak Synowie Nocy jak i zwykli wolni nieludzie unieszkodliwili takowych. Gunses dbał o interesy swego hrabstwa najlepiej jak umiał. Góry izolowały hrabstwo naturalnie. Mało kto przybywał w te strony. Jednakże Gunses nie pozwolił, by rozwój pozostał poza górami. Działając z arystokracją innych hrabstw jak i z samym królem inwestował w miasta i wsie pieniądze, wspomagając ludność i gospodarkę. Wiele wiosek przemieniono w miasta, a w miejscach gdzie dawniej rosły pokrzywy pojawiły się nowe wsie i osady. Te inwestycję i gospodarka rozwojowa jaką prowadził Cadacus wyciągnęła nie jedną rodzinę z nędzy i pozwoliła się ustatkować. Nie mniej jednak Gunses bardzo rzadko bywał w grodach położonych w jego hrabstwie. Każdy wiedział, że Gunses jako przywódca organizacji musi stać na czele swego Sabatu. Wampirowi to odpowiadało. Nie lubił pospólstwa, chociaż z niego się wywodził. Nie chciał również nadmiernie obcować z ludźmi. Odpowiadało mu władanie z Sabatu. Ludziom odpowiadało, że nie muszą gościć Wampira. Kto lubi Wampirów? Nie wiedzieliby jak mają go ugościć. Sytuacja była więc korzystna dla wszystkich. Niemniej jednak, pojawienie się Gunsesa wraz ze swoją drużyną wywołało w mieście lekkie poruszenie. Ludzie wiedzieli, że Wampiry nie wyjdą wcześniej niż popołudniu. Wtedy to i wyszli ludzie. Ubrani dostatnio, wszak tak i Targ pod Dębami jak i wizyta hrabiego nie zdarzały się codziennie. Ludzie pozdrawiali Wampiry skinieniami głów, panny lekkimi ukłonami powiązanymi z uniesieniem swych sukien. Było ciepło jak na jesień.
//A teraz poproszę o epicki opis dojścia na targ
//I kolejny post - epicki opis targu ;]
//Jeśli ktoś nie ma weny, albo nie ma czasu niech się nie bierze na odwal się.
Mogul:
Wspaniała piątka. Tak można powiedzieć o osobach które szły przed siebie, ulicami miasta, którego przykryła już ciemność. Grupka szła spokojnym krokiem, rozglądając się po mieście. Brukowana droga, pięknie wykonane budynki. Każdy miał w sobie coś, co przyciągało postronnego. Doskonałe miejsce, gdzie można osiąść na starość, jednak ona nie dotyczyła wampirów. Byli oni nieśmiertelni, toteż dłuższy pobyt w tym mieście nie miałby sensu. Ile zajęć znalazłoby się tutaj dla wąpierzy? Pewnie czasami trzeba by zabić jakiegoś potwora, może dla odmiany bandytę. Ale najprawdopodobniej rzadko zdarzało by się to. Ludzie w tym miejscu nie bali się nieśmiertelnych, byli nawet życzliwi. Miła odmiana. Nawet kobiety serdecznie ich witały. Patrząc tak na kobiety, szczególnie te młode naszła Ociana pewna myśl.
- Wiecie co? Przypomniałem sobie rozmowę, którą usłyszałem niedawno w siedzibie. Z tej rozmowy wynika, że... dziewice smakują lepiej. Ciekawi mnie to...
- Dziewica jak dziewica. Trochę więcej krwi jest za tym pierwszym razem. Odpowiedział Pienik. Wszyscy spojrzeli się na niego jednoznacznie.
- Nie za bardzo o to pytałem.
- Aaa, o to jak smakuje ich krew? Zapomniałem o tym.
- Nigdy nie miałem okazji pić krwi dziewic, a chęcią bym to zrobił. Aerandir, mówiąc to spojrzał się na panienkę, która uśmiechnęła się do niego.
- Przecież Ocian ma dziewice! Krzyknął Nikolai, przypominając sobie o jego służce.
- Chyba, że już nie jest dziewicą. Wszyscy, tym razem spojrzeli się na Ociana, z podobną miną do tej. :-\
- Nie mam czasu, nie przebywam często w domu, więc raczej to dziewica. Gdy wrócimy, możemy spróbować. Ja stawiam.
- I to jest życie. Ucieszył się Garik.
Gunses wiedząc co się szykuje zareagował:
- To jest tylko mit. Wzięło to się z tego, że najsmaczniejszą krew mają młode, dojrzewające osoby. Krew wtedy jest czysta i silna, chociaż nie zawsze tak jest. Fakt ten, że są to kobiety najczęściej młode, może mylnie wskazywac na to, ze to dziewictwo daje ten najlepszy smak. A teraz, skręcamy w tamtą uliczę.
:// nie mogłem się powstrzymać
Elrond Ñoldor:
- I jak zawsze Gunses musiał wszystko zepsuć... - jęknął Nikolai.
Tymczasem piątka wspaniałych ujrzała cel swojej podróży. Był to targ, oświetlony setkami lamp naftowych, barwnych lampionów i gdzieniegdzie rozżarzonymi piecykami, gdzie złotnicy i miecznicy na bieżąco zabawiali kupujących swoim kunsztem. W czułe nozdrza Wampirów uderzył aromat przypraw, a także pieczonego i wędzonego jadła. Nikolai żałował że obiadł się w karczmie.
Gdy przechodzili obok stoisk, kupcy niezmordowanie silili się by coś sprzedać, zachwalali swoje towary w taki sposób, że nawet największy skąpiec wydałby parę monet. Ale Nieśmiertelni byli niczym głaz, niezłomni, kierując się do stoisk z orężem, nawet nie spojrzeli na błyszczące klejnoty, wyszukane suknie i tego typu podobne fanaberie, które mógłby by uszczęśliwić niejedną kochankę...
Rikka Malkain:
Po ciekawej pogawędce o dziewicach, grupa wampirów dotarła na targ i skierowała się w kierunku stoisk z bronią.
Dotarli, lecz nie zajęło im to chwili. Targ wyglądał rzeczywiście imponująco, a Garik pierwszy raz był w takim miejscu. -Pod Dębami... O tak, to odpowiednia nazwa.- myślał Wampir podziwiając wielkie drzewa, osłaniające całe to miejsce. -Ciekawe ile mają lat?- Piątka najwspanialszych ( :P) minęła ostatnie stragany, na których znajdowały się lutnie, flety i inne instrumenty i doszła wreszcie do celu. -No, no...- Tak Garik skomentował to co zobaczył, a zobaczył broń, dużo broni. Była wszędzie, na każdej wystawie, na każdym stoisku, każdy z kupców starał się zwrócić na siebie uwagę Nieśmiertelnych pokazując im najrozmaitsze miecze, kusze i łuki. Od zwykłych szabli i noży, po srebrne katany i dwumetrowe miecze. Dzięki bogatym zdobieniom wiele z nich było równie piękne co zabójcze. -Niezły wybór, czyli... noi'zetley vaay'berure. Chyba... Chociaż nie, właściwie to... noielzetley vaaybe'ure... -
Gunses:
- Noielzetley vaayberoire - poprawił Gunses - Taka forma jest poprawna. Obie wcześniejsze kaleczyły nasz język, ale spokojnie, wprawisz się - dodał pogonie.
- No moi państwo. Zacznijmy od najmłodszych. Garik, przejdź się po straganach, wybierz broń dla siebie, postaraj się wybierać mądrze. A my idziemy za tobą. Zobaczymy co wybierzesz. Ja płacę - rzekł i poklepał młodego po plecach.
//Garik, strzel epickiego posta o wyborze, targach i kupnie. Ja podam cenę, gdy przedstawisz statystyki swej broni ;]
//Analogicznie każdy będzie musiał postąpić. Można już przygotować szkice postów i gdzieś tam sobie je trzymać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej