Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"
Gordian Morii:
- Smoki metaliczne, od zawsze uważane za te mądre i dobre, co odróżniało ich od chromatycznych kuzynów, pełnych pychy, chciwości i dzikości. - rzekł elf, lecz jego odbiorca nie był do końca określony i prawdopodobnie jego słowa uderzą w pustkę.
Z lekkim ociąganiem ruszył jednak w kierunku zamku gdyż jak przypuszczał tam było ich miejsce zbiórki.
Hagmar:
Racja Elithariasie Grupa doszła do bram twierdzy, wpuszczono nas bez słowa. Dziedziniec był jednocześnie pięknym ogrodem z kwitnącymi właśnie drzewami. Na ławeczce siedział skośnooki mężczyzna, widząc nas wstał i lekko się skłonił wedle tutejszego zwyczaju. Ohayo Matsumo-san.
Kon'nichiwa yūjin, witajcie w mych skromnych progach wędrowcy z daleka. Widze tu obce twarze, jestem Matsumo, gospodarz tego zamku i przyjaciel Aragorn-sana. Jego przyjaciele są moimi. Może jesteście głodni?
Gordian Morii:
Elltharias odwzajemnił ukłon, lecz nie odpowiedział. Wedle jego zwyczajów to przywódca grupy powinien decydować o odpoczynku grupy, a nie jego członkowie. Milczał więc podziwiając niezwykłe wnętrze tego pałacu.
-Mógłbym tu zamieszkać... - pomyślał, a właściwie mówiąc zamarzył, gdyż było to niestety tylko marzenie. Na Valfden miał wiele obowiązków, których niestety nie mógł zaniedbywać, a to miejsce było jednak odległe.
Dragosani:
Zeleris spojrzał w górę na przelatujące smoki. Zastanawiał się czy przyjdzie im walczyć z takim samym, czy też z przedstawicielem innego rodzaju. Ale cóż, odpowiedź na to musiała poczekać. Dracon skłonił się przed witającym ich Matsumo i wypowiedział kilka słów własnego powitania. Nie było to nic wymyślnego.
Hagmar:
Skorzystamy z gościny, wszak i tak ruszamy jutro wieczorem.
Róbta co chceta, mnie do jutra wieczór nie ma.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej