Tereny Valfden > Dział Wypraw

"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"

<< < (19/91) > >>

Gordian Morii:
- Smoki metaliczne, od zawsze uważane za te mądre i dobre, co odróżniało ich od chromatycznych kuzynów, pełnych pychy, chciwości i dzikości. - rzekł elf, lecz jego odbiorca nie był do końca określony i prawdopodobnie jego słowa uderzą w pustkę.
Z lekkim ociąganiem ruszył jednak w kierunku zamku gdyż jak przypuszczał tam było ich miejsce zbiórki.

Hagmar:
Racja Elithariasie Grupa doszła do bram twierdzy, wpuszczono nas bez słowa. Dziedziniec był jednocześnie pięknym ogrodem z kwitnącymi właśnie drzewami. Na ławeczce siedział skośnooki mężczyzna, widząc nas wstał i lekko się skłonił wedle tutejszego zwyczaju. Ohayo Matsumo-san.
Kon'nichiwa yūjin, witajcie w mych skromnych progach wędrowcy z daleka. Widze tu obce twarze, jestem Matsumo, gospodarz tego zamku i przyjaciel Aragorn-sana. Jego przyjaciele są moimi. Może jesteście głodni?

Gordian Morii:
Elltharias odwzajemnił ukłon, lecz nie odpowiedział. Wedle jego zwyczajów to przywódca grupy powinien decydować o odpoczynku grupy, a nie jego członkowie. Milczał więc podziwiając niezwykłe wnętrze tego pałacu.
-Mógłbym tu zamieszkać... - pomyślał, a właściwie mówiąc zamarzył, gdyż było to niestety tylko marzenie. Na Valfden miał wiele obowiązków, których niestety nie mógł zaniedbywać, a to miejsce było jednak odległe.

Dragosani:
Zeleris spojrzał w górę na przelatujące smoki. Zastanawiał się czy przyjdzie im walczyć  z takim samym, czy też z przedstawicielem innego rodzaju. Ale cóż, odpowiedź na to musiała poczekać. Dracon skłonił się przed witającym ich Matsumo i wypowiedział kilka słów własnego powitania. Nie było to nic wymyślnego.

Hagmar:
Skorzystamy z gościny, wszak i tak ruszamy jutro wieczorem.


Róbta co chceta, mnie do jutra wieczór nie ma.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej