Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"
Anv:
Zaczęliśmy więc z Patty wirować wśród tłumu. A to piruet, a to obrót, a to stylowe wychylenie partnerki w tył. Wszystko to jednak było zachowane w typowym dla biesiady stylu. ÂŻartobliwie i z uśmiechem na twarzy.
- Swoją drogą nieźle tańczysz. - stwierdziłem nachylając się do ucha zakonniczki. Nie po to by mieć możliwość zajrzeć w biust, a po prostu być pewnym, że muzyka mnie nie zagłuszy.
Dragosani:
Dracon udał się za elfką. Perspektywa pieczonego ogona i trunków byłą bardzo kusząca. Usiadł wśród znajomych, szczerząc kły.
- Zapoda ktoś kawał tego osławionego ogona. - poprosił uprzejmie. - A tak na marginesie, co wy tu za świństwo palicie? - zapytał węsząc dym i widząc skręty.
Hagmar:
Prosze. Ukroił i podał kawałek na złotym półmisku. Bagienne ziele, sztachnij szluga zioom.
Nessa:
Elfka pokręciła przecząco głową i grzecznie podziękowała. Nie przepadała za mięsem, a kawałkiem ogona tym bardziej. Chociaż w sumie nigdy go nie jadła, ale już czuła jakieś takie wewnętrzne fuj. Do kompani przysiadł się Zeleris, który wyglądał jeszcze straszniej.
Gordian Morii:
A gdzieś tam, na skraju polanki siedział samotny elf. Pod rozrośniętą leszczyną, na płaszczu zdobytym jakiś czas temu wpatrywał się to w ciemniejące niebo, to w ogień płonących kłód, a to znowu na bawiących się towarzyszy. Nie był bynajmniej typem samotnika, a wręcz przeciwnie bardzo lubił kontakt z innymi jednak w tym szczególnym miejscu nie potrafił się odnaleźć. Był zwyczajnie obcy...
Brakowało mu współbraci z Zakonu Zartata, z nimi zawsze mógł odnaleźć wspólny język, temat rozmów czy nawet wspólnego milczenia, a tu? Tutaj nawet milczenie mogłoby się nie udać, ÂŁowcy znali się bardzo dobrze, widać było, że tworzą zgrany zespół. Jedyna współczłonkini Bractwa - Patty, również w jakimś sesnie związana była z ÂŁowcami, a Zeleris jak zdążył się dowiedzieć był starym znajomym, dla którego łowcy byli prawdziwymi przyjaciółmi...
- Ehh elfie, elfie... Zachciało Ci się wypraw... - westchnął kręcąc z politowaniem głową.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej