Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"
Hagmar:
Gdy skończyli rżnięcie wokół truchła płonęło kilkanaście ognisk. Trwała biesiada, głównie dzięki uprzejmości mieszkańców wyzwolonej wsi. Polityczne konsekwencje tutejszej wojny nie obchodziły Aragorna, konsekwencje jego czynów po powrocie na Valfden i zdaniu raportu temu gówniarzowi królowi też... jeszcze nie. Szanował go, ale nie koniecznie lubił. Nie chodziło tu o polityke i to co komu nadał a... brak widocznego zaangażowania w kwestie Mgły i tego że Meaneb może mieć tu armie już od dawna, nie sprawdza się przecież każdego przełażącego przez portal. Dracon pogrzebał w ognisku końcem miecza, rozmyślał dalej...
Adaś:
Adamus siedział także przy jednym ognisku z towarzyszami. Obserwował palące się drwa drzewa pod pieczącym się ogonem smoka. Nie mógł się doczekać posmakowania tego rarytasu. Podobało mu się jak tłuszcz z ogona podsyca ogień to dobrze o potrawie świadczyło. trochę nerwowo zaczął rozglądać się po towarzyszach. Za którymś razem gdy obrócił głowę, jego uwagę zwróciła postać zamyślonego dracona. Po dłuższej chwili postanowił go spytać:-Nad czym tak rozmyślasz szefuńciu?
Hagmar:
Nad polityką padałanie, nad konsekwencjami tego co tu, jako baron Kadev a więc jakby na to nie patrzeć reprezentant obcego kraju, robię.
Dragosani:
Flamel obserwował całą biesiadę. Był w doskonałym nastroju. Zabili smoka! Dokonali tego, czego dokonują jednie bohaterowie w legendach! Zatopił się we wspomnieniach. Gdy był mały ojciec bardzo często opowiadał mu różne historie. O wielkich wojownikach i magach, heroicznie walczących ze straszliwymi przeciwnikami. I teraz Zeleris sam upodobnił się do takich postaci. Zresztą podobnie jak pozostali członkowie drużyny. Biesiada trwała, ogon piekł się wolno nad ogniem, a okoliczni grajkowie umilali czas biesiadnikom. Dracon był w wyśmienitym nastroju, więc postanowił zrobić coś, czego od dawna nie robił. Była muzyka, była świetna atmosfera i były kobiety. Taniec! Dracon uśmiechając się pogodnie podszedł do jednej w niewiast obecnych na biesiadzie. zupełnie przypadkowo była to strachliwa elfka Nuda! Skłonił się lekko i wyciągnął pazurzastą dłoń.
- Można panią prosić do tańca? - zapytał z uśmiechem.
Nessa:
Nuda odrzuciła patyk, którym rysowała jakieś szlaczki na ziemi. Kółka i krzyżyki w jakiejś kratce pożegnały się z piwnymi oczami pod wpływem elfiej stopy. Jej uwagę przykuł dialog, jaki się rozgrywał między Adamusem i Aragornem. Zdziwiła się.
- Przed wyjazdem nad owymi konsekwencjami nie myślałeś? - zdążyła zapytać i nagle wyrósł przed nią kolejny dracon. Ten straszniejszy rzecz jasna. Ale że jak... Ale że co? ÂŻe ja? Tańczyć? Ogromne szpony również nie przekonywały ją do propozycji maga. Jeszcze mnie poharata. Odmówić jednak nie wypadało. Poza tym elfka lubiła tańczyć, chociaż nigdy jeszcze nie pląsała z kimś tak przerażającym. - Z przyjemnością!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej